W tym cyklu artykułów pochylimy się nad dość trudnym tematem zatrzymania przez władze innego kraju na skutek jakiegoś przewinienia z naszej strony, czy też kryzysu politycznego, jaki nas tam zastał. W sytuacji internowania czy aresztowania, nasz los zdecydowanie będzie zależał od innych. Jeśli zostaniemy zatrzymani na parkingu, zabrani z ciężarówki i odwiezieni do jakiejś placówki – niezależnie, czy będzie to jakieś więzienie, czy obóz internowania – nasz status będzie jasno określony i nie będzie nam grozić śledztwo i bolesne przesłuchania. Naszym głównym zmartwieniem będzie wówczas znalezienie się w nowym miejscu i przetrwanie… jak długo, jakim kosztem i dotrwanie do jakiego końca, to już zależy od wielu – trudnych do przewidzenia – czynników.
Więzienie – „świat równoległy”

Jeśli trafimy do obozu internowania wraz z wielu podobnymi sobie – los będziemy dzielić z innymi… będzie to ten sam los. Daje to nadzieję, że psychicznie damy radę, bo niedola dzielona z braćmi, to żadna niedola… i wspólnie jesteśmy zdolni wytrzymać wszystko. Problemem będzie dla nas umieszczenie nas w więzieniu i z pospolitymi przestępcami. Trafimy wówczas do świata, którego nie znamy… między ludzi, których nie znamy i znać nie będziemy chcieli… będzie to wrogi świat i wrogie środowisko. Trafimy do świata, który rządzi się własnymi, często bardzo brutalnymi prawami. Do świata, w którym wszystko jest nieprzewidywalne… przede wszystkim, nieprzewidywalne będą zachowania – zarówno współwięźniów, jak i strażników.
W czasie wojny czy w państwach totalitarnych, prawa człowieka nie mają znaczenia… tym bardziej prawa więźniów czy internowanych… nie trzeba zresztą patrzeć daleko, wystarczy spojrzeć na to, co dzieje się u nas, w Polsce. Tacy ludzie jak więźniowie, są złem koniecznym lub towarem… na sprzedaż lub na wymianę. Mając to na uwadze, powinniśmy trzymać się z dala od centrum wydarzeń… jak trzy małpki; nic nie mówię, nic nie widzę i nic nie słyszę… ale swoje myślę. Postawa roszczeniowa, a nawet domaganie się spełnienia podstawowych potrzeb czy czegokolwiek, może sprowokować agresję – czy to strażników, czy współosadzonych, więc na nic nie liczmy i niczego się nie domagajmy. Nierozważne, a nawet nieodpowiedzialne jest też włączanie się w jakiekolwiek awantury… nawet, gdy widzimy jak kilku oprychów katuje bezbronnego współwięźnia. Możesz oczywiście, Przyjacielu, okazać empatię i ruszyć komuś na pomoc, ale wówczas – niestety – na podłodze będą leżeć dwaj skatowani ludzie albo dwa trupy. Musisz pamiętać, że w więzieniach istnieją podkultury, a nawet gangi, które rządzą się swoimi prawami, mają swój kodeks honorowy czy lojalnościowy i nawet jeśli uda Ci się obronić innego więźnia i dokopać dwóm czy trzem bandziorom z jakiejś grupy – za kilka dni możesz być martwy, bo Ci tego nie darują… będzie to dla nich kwestią honoru. Bohaterstwo i empatia w takim miejscu ładnie wygląda tylko na filmach. Możesz być oczywiście tym dobrym, ale dopiero wówczas, gdy rozeznasz sytuację i panujące w placówce zasady i obyczaje, i zważysz swoje siły na zamiary… każde bowiem więzienie rządzi się innymi prawami, a napięta sytuacja polityczna radykalizuje je totalnie.
Dla zapewnienia sobie lepszego bytu czy względnego bezpieczeństwa, można oczywiście przyłączyć się do jakiejś nieformalnej grupy, ale to niechybnie wiąże się z przestrzeganiem ich kodeksu i lojalności wobec nich, więc nieuchronnie będzie się wiązać z jakimiś ofiarami czy próbami i może się okazać, że wejdziesz w wielkie bagno, które zaważy o całym Twoim życiu… tragicznym życiu… nie warto, Przyjacielu, nie warto.
W większości więzień na całym świecie kwitnie korupcja i handel. Kupić można praktycznie wszystko; jedzenie, alkohol, narkotyki, bezpieczeństwo, a nawet wolność. Jeśli więc możesz, powinieneś zostawić rodzinie czy bliskim znajomym odpowiednie środki finansowe i wskazówki – jak mają postępować, gdy spotka Cię podobny los, by mogli Cię z więzienia wykupić lub zapewnić Ci jakieś pieniądze na przetrwanie tam. Może to być oczywiście trudna sprawa – zwłaszcza, gdy konsulat rozłoży ręce. Coś jednak zrobić muszą, bo pobyt w takim miejscu bez pomocy, może się dla Ciebie skończyć tragicznie. Najtrudniej będzie oczywiście taką informację rodzinie przekazać. Wszystko rzecz jasna będzie zależeć od sytuacji politycznej i okoliczności, ale w sprzyjających warunkach da się to zrobić. W tej jednak materii trzeba być ostrożnym, choć bez ryzyka się nie obejdzie… komuś trzeba będzie zaufać. W związku z tym, warto zawczasu przygotować i ustalić z rodziną zasady postępowania i odpowiednie uwierzytelniające kody czy hasła, aby nie zostać przez kogoś oszukanym. Może się bowiem zdarzyć tak, że do domu zapuka człowiek opowiadający niestworzone rzeczy i oferujący pomoc – tylko po to, aby wyłudzić pieniądze… adres Twojego domu kupi od strażników czy podejrzy z Twoich dokumentów czy listów… takie rzeczy trzymaj zawsze przy sobie. Podobnie z numerem telefonu do bliskich. Może być bowiem tak, że któregoś dnia zadzwoni do nich chatbot i z wykorzystaniem sztucznej inteligencji – Twoim, roztrzęsionym głosem – poprosi ich o pieniądze, które powinni przekazać osobie, która za chwilę się po nie zgłosi itd. (dość powszechnie stosowana metoda na wnuczka – tylko trochę uwspółcześniona). Aby temu zapobiec wystarczy ustalić z rodziną jakieś proste hasło, np.; „Ty się pijaku martwisz o pieniądze, a ja właśnie poroniłam!”… i odzew; „Nie martw się, pojedziemy na Majorkę i znów coś się pocznie.”… tego sztuczna inteligencja – nawet dziesiątej generacji – nie rozgryzie. Jeśli nie będzie odzewu, żona czy mama może pociągnąć grę dalej i umówić się na przekazanie pieniędzy – zawiadamiając natychmiast policję. Jeśli uda się zatrzymać człowieka, można spróbować wymiany; jego wolność za Twoją wolność. Jest to oczywiście gra bardzo ryzykowna, bo jeśli osobnik będzie należał do wpływowej grupy przestępczej, do której należą strażnicy więzienni i urzędnicy, mogą powiedzieć; „Dawajcie kasę, bo mąż wróci w worku albo zniknie bez śladu… a ten, co się dał złapać i tak zaraz wyjdzie na wolność… bo przecież u was obowiązuje prawo”.
Uciekać, nie uciekać, oto jest pytanie

W kwestii zaś planowania ucieczki – zanim komukolwiek o tym powiesz; trzy razy… może jednak dziesięć razy się nad tym zastanów i dziesięć razy sprawdź z kim masz do czynienia, bo nawet, jeśli ludzie dużo mówią i są Ci życzliwi – w chwili próby mogą Cię opuścić, a nawet wystawić… takie rzeczy najlepiej planować i realizować samemu, a jeśli się nie da, z najwyższą rezerwą i starannością. Musisz też pamiętać, że skuteczna ucieczka wymagać będzie dobrego przygotowania. Musisz o niektóre rzeczy wypytać, rozejrzeć się tu i ówdzie, zadbać o kondycję, musisz zorganizować jakiś sprzęt, trochę jedzenia na drogę… a przecież przez cały czas będziesz przez kogoś obserwowany. Wszystko to może być więc przez kogoś zauważone… pamiętaj o ukrytych kamerach i podsłuchu… nie licz się tylko z otwartym monitoringiem. Nie wolno Ci dopuścić do tego, aby Cię oskarżono o przygotowywanie ucieczki, bo to może się skończyć długoletnim wyrokiem w ciężkim więzieniu.
