SNY – u Pana Boga na dywaniku cz. 1
Od zarania dziejów ludzie starali się zrozumieć genezę i znaczenie snów, jednak do dziś nie potrafimy jednoznacznie i wiarygodnie ocenić i zdiagnozować tego zjawiska
Od zarania dziejów ludzie starali się zrozumieć genezę i znaczenie snów, jednak do dziś nie potrafimy jednoznacznie i wiarygodnie ocenić i zdiagnozować tego zjawiska
Aby pomóc nam lepiej zrozumieć samego siebie, swoje prawdziwe ja i pomóc nam łatwiej zrozumieć prawdziwą twarz i zamiary innych wobec nas - Bóg stosuje we śnie zabieg zamiany ról. Pozwala nam spojrzeć na świat czy na siebie Jego oczami albo oczami innych ludzi
W snach, Bóg może nam też pokazać losy świata. I nie jest to zarezerwowane tylko dla biblijnych proroków czy świętych naszych czasów. Większość z nas takie sny ma, ale tylko nieliczni zwracają na nie uwagę… a jeszcze mniej je rozumie
Pewnie każdy z nas pamięta pierwsze dni „na swoim”, kiedy to zaczynaliśmy życie we dwoje – zależni tylko od siebie i zdani na siebie (pomijam bezsensowne zamieszkiwanie wspólnie z rodzicami, bo w świetle budowania relacji małżeńskich, przynosi to więcej strat niż korzyści)
Łaskawość zaś naszej miłości czy nasze dary, wcale nie muszą być wielkie - wystarczą zwyczajne, drobne gesty. Wobec współmałżonki; jakaś pomoc, słowo pocieszenia czy współczucia, czułość, przytulenie, poświęcenie uwagi, jakaś niespodzianka (kwiaty bez okazji, zorganizowanie wieczoru tylko dla siebie, itp.). Nade wszystko zaś swoja obecność i zapewnienie, że nasza małżonka (mąż) jest dla nas najważniejsza
W kolejnym wersie święty Paweł mówi, że miłość nie szuka poklasku i nie unosi się pychą. Pan Jezus piętnował takie zachowania wielokrotnie. Odnosił się wprawdzie do uczonych w Piśmie i faryzeuszy, ale podobne zachowania możemy też zaobserwować u siebie. Chwaląc się swoimi sukcesami i wymuszając na współmałżonku uznanie czy aplauz – zarówno u niej, jak i u naszych dzieci, bliskich albo znajomych - okazujemy wyniosłość i pychę. Nie inaczej jest też, gdy na początku naszej znajomości chcemy „zrobić wrażenie” albo co gorsza - staramy się uwieźć naszą wybrankę kłamiąc czy imponując sztucznym zachowaniem i fałszywym obrazem samego siebie czy swojej rodziny. Każda myszka swój ogonek chwali i większość z nas takie pozerskie zachowania zaliczyła, jednak notoryczne tworzenie fałszywego obrazu swojej strony, jest oszustwem i krzywdą wyrządzoną osobie, którą – jak nam się wydaje - kochamy. Prędzej czy później prawda o nas wyjdzie na jaw, a wówczas nasz świat w jednej chwili może się zawalić … jak kariera Nikodema Dyzmy. Należy też pamiętać, że małżeństwo zawarte przy użyciu takiej manipulacji będzie nieważne (oczywiście w świetle prawa kanonicznego Kościoła katolickiego)
W dobie życia i użycia, większość z nas chce mieć wszystko i na wyciągniecie ręki. Urządzamy sobie życie w taki sposób, aby niczego nam nie brakowało i by można było z tego skorzystać zawsze, kiedy przyjdzie nam na to ochota. Przyzwyczajenie się do tego może prowadzić do przedmiotowego traktowania swojej drugiej połówki
Niesprawiedliwość, to dziejąca się wokół nas krzywda… to samo życie, które jednym daje, a drugim odbiera. Czy możemy się cieszyć z tego, że nie żyjemy w kraju ogarniętym wojną, choć nasi bracia i siostry gdzieś obok czy na drugim końcu świata cierpią z powodu głodu, prześladowania czy wojny? Z pewnością możemy, bo to dar Boży… choć z punktu widzenia tych drugich, jest to niesprawiedliwe... a tak na marginesie; tak bardzo przyzwyczailiśmy się do wiadomości o wojnach, morderstwach i pogromach ludności różnych narodowości i różnych wyznań, że praktycznie na niewielu z nas robi to już wrażenie