You are currently viewing Pozyskiwanie ognia w terenie cz. 3

Pozyskiwanie ognia w terenie cz. 3

Rozpalanie ognia

Gdy już przygotowaliśmy odpowiednią ilość paliwa w odpowiednich proporcjach – rozpalamy ogień. Jeśli dysponujemy jakimś źródłem ognia, zrobimy to szybko i raczej bezproblemowo. Jeśli jednak niczego takiego nie mamy – musimy improwizować, czyli zrobić to inaczej. Przedstawię teraz kilka sposobów rozpalania ognia – bez użycia tradycyjnych narzędzi. Zaczniemy w słoneczny dzień.

Ogień ze słońca

Soczewka. Jak pewnie każdemu wiadomo, skupione (zogniskowane) w jednym punkcie promienie słońca generują bardzo wysoką temperaturę… rzędu tysiąca stopni Celsjusza i więcej. Jednym ze sposobów skupiania promieni słonecznych, jest użycie soczewki. Może to być soczewka z naszego kompasu; soczewka zrobiona ze szkieł naszych okularów, lornetki czy wreszcie soczewka Fresnela. Wszystkie te przedmioty powinniśmy mieć w swoim wyposażeniu.

Jeśli naszego wyposażenia nie mamy, soczewkę można zrobić samemu. Możemy ją zrobić z dna rozbitej białej butelki czy dna słoika (słoików nie trzeba rozbijać – aby stworzyć dobrze działającą soczewkę… wystarczy je połączyć denkami). W tym jednak wypadku – aby to zadziałało – należy użyć dwóch denek butelki czy słoika… jedno denko może nie wystarczyć, zwłaszcza poza okresem letnim, kiedy promienie słoneczne niosą mniej energii. Denka łączy się tak, aby wypukłe strony były na zewnątrz (soczewka dwuwypukła). Denka trzeba potem skleić; taśmą naprawczą, plastrem, taśmą izolacyjną, szerszym kawałkiem dętki rowerowej, smarem z pobliskiej maszyny rolniczej, gliną, żywicą czy jakimś klejem, po czym zalać środek wodą. Między denkami nie może być powietrza; powinna być czysta woda lub jakiś przeźroczysty płyn. W ten sposób otrzymamy dobrą soczewkę, która efektywnie skupi nam promienie słoneczne w jednym punkcie (ognisku). Podobnie możemy zrobić z naszymi okularami… jeśli oczywiście potrafimy wyjąć szkła… a potem z powrotem je włożyć. W ciepłej porze roku, pojedyncze szkło okularów powinno nam pozwolić na rozpalenie ognia… nie trzeba ich łączyć.

Jako soczewka, może nam również posłużyć butelka z białego szkła lub przeźroczystego plastiku. Butelkę wypełniamy wodą. Nie wszystkie butelki się jednak do tego nadają. Nasza butelka powinna mieć choć częściowo półkulisty kształt przy szyjce (szyjka schodząca łagodnie może nie spełnić naszych oczekiwań – zwłaszcza w półroczu zimowym). To przez to obłe miejsce przechodząc promienie słoneczne będą się skupiać w jednym miejscu. Aby znaleźć miejsce ogniskowania się promieni, należy przesuwać dłonią przy butelce. Gdy je zlokalizujemy, zbliżamy do niego podpałkę i czekamy na zapłon. Podobny efekt uzyskamy – napełniając żarówkę wodą.

Jeśli znajdziemy butelki czy inne pojemniki wykonane z przeźroczystego plastiku, z których będziemy mogli pobrać wypukłe elementy, również będzie można zastosować tę metodę. Soczewkę dwuwypukłą możemy też uformować z kawałka lodu… nie liżemy jednak lodu, bo nie wiemy, czy woda z której powstał była czysta. Soczewkę można również zrobić z przeźroczystego woreczka wypełnionego wodą czy prezerwatywy wypełnionej wodą. Powinno zadziałać – zwłaszcza w letniej połowie roku, gdy promienie słoneczne niosą dużą energię. Warto też pamiętać, że światło słoneczne najlepiej oddaje moc przedmiotom o ciemnych kolorach. Jeśli więc mamy taką możliwość, warto wybierać podpałkę w takich kolorach lub czymś ją zabarwić; np. sadzą, węglem drzewnym, brudem z kory czy rdzą.

Lustro paraboliczne. Innym sposobem skupiania promieni słonecznych, jest zastosowanie lustra parabolicznego (konstrukcja przypomina kształtem talerz do odbioru telewizji satelitarnej). Takie lustro można wykonać ze znalezionej w śmieciach aluminiowej folii do pakowania żywności czy po czekoladzie. Z kawałka folii formujemy czaszę. Folia ma zwykle dwie różne strony; błyszczącą i matową. Strona wewnętrzna naszej czaszy powinna być błyszcząca. Na końcu wbitego w ziemię patyka umieszczamy podpałkę (można ją też położyć na ziemi lub na platformie z gałęzi). Czaszę kierujemy wewnętrzną (wklęsłą) stroną w kierunku słońca. Promienie słońca odbite od ścianek czaszy, będą się skupiać w jednym punkcie. To właśnie miejsce ogniskowania się promieni kierujemy na naszą podpałkę.

Nie jest to zbyt efektywna metoda, ale przy odpowiednio dużej i dobrze wyprofilowanej czaszy, powinna zadziałać (jeśli nie użyjemy tej metody do rozpalenia ognia, to z powodzeniem można jej użyć do podgrzewania jedzenia czy wody).

Krzesiwo

Podpałkę można zapalić – kierując na nią snop iskier. Najprościej jest wytworzyć iskry – używając krzesiwa, które mamy na wyposażeniu. Jeśli naszego wyposażenia nie mamy – korzystamy ze znalezionej zapalniczki z kamieniem. Nawet, jeśli zapalniczka będzie pozbawiona gazu – iskry z jej kamienia powinny zapalić naszą podpałkę. Aby jednak zwiększyć intensywność iskrzenia, kładziemy odrobinę podpałki przy kamieniu (wcześniej usuwamy metalową osłonę płomienia) i przesuwamy kołowrotkiem zapalniczki po desce czy płaskiej, drewnianej powierzchni lub pniu drzewa z gładką korą. Przy szybkim pociągnięciu, powinna powstać odpowiednia ilość iskier, aby nam podpałkę podpalić… czynność można powtórzyć dwu lub trzykrotnie. Jeśli jednak nie potrafimy tego zrobić, można taką zapalniczkę zdemontować i wyjąć z niej kamień, po czym spróbować krzesać ten kamień w pobliżu rozpałki jakimś kawałkiem twardego metalu.

Jeśli nie posiadamy zapalniczki, do wykrzesania iskier można użyć odpowiednio dobranych i odłupanych kamieni. Najlepszy jest oczywiście krzemień. Kamienie powinny mieć ostre krawędzie. Tymi właśnie krawędziami uderzamy o siebie – kierując iskry na naszą podpałkę. Bardzo dobrym dodatkiem do krzemienia jest kawałek twardej stali; np. stary pilnik, element ostrza maszyny rolniczej czy twarda śruba (czarny kolor śruby lub symbol „8,8” i więcej).

Tarcie

Innym sposobem rozpalania ognia jest wytworzenie wysokiej temperatury przez pocieranie o siebie różnych przedmiotów. Jednym z najpopularniejszych jest „drewko o drewko”.

Pług ogniowy. Najprostsza jest metoda „pługu ogniowego”. Dobieramy dwa proste kawałki suchego drewna. Pierwszy patyk jest długi na 50-60cm i gruby na 4-6cm. powinien być lekko spłaszczony (można go obrobić nożem, kawałkiem szkła czy ostro odłupanym kamieniem). Drewno na ten patyk powinno być miękkie. Drugi patyk (pług) powinien być cieńszy (mniej więcej grubość palca). Cieńszy patyk ma długość około 40-50cm i może być twardszy. Na końcu patyka grubszego wykonujemy wzdłużne wyżłobienie o długości około 10cm, szerokości około 1cm i głębokości około 1cm. Wyżłobienie powinno się skończyć 3-5cm przed końcem patyka. Końcówkę drugiego, cieńszego patyka spłaszczamy w taki sposób, aby weszła do rowka wyżłobionego w patyku grubszym. Spłaszczenie przycinamy pod kątem mniej więcej 45°, tworząc małą stopkę (to taki kąt, jaki ma nasza stopa, gdy postawimy duży krok do przodu).

Gdy nasze narzędzia są gotowe, przystępujemy do rozpalania ognia. Grubszy kawałek drewna kładziemy w stabilnym miejscu i dociskamy go butem czy kolanem. W rowek grubszego patyka wkładamy stopkę naszego pługa (patyk cieńszy) i zaczynamy przesuwać go do przodu i do tyłu. Przez cały czas mocno dociskamy pług do rynienki. Pocieramy naszym pługiem nieustannie, bo każda przerwa, to stygnięcie naszego drewna. Po kilku minutach energicznego pocierania, na końcu rynienki zbierze się warstwa węgla i startego drewna. Gdy w tym miejscu pojawi się dym – strząsamy żarzący się węgiel na przygotowaną wcześniej podpałkę i zamykamy ją w dłoniach (palce rozstawione). Przez chwilę kołyszemy trzymaną w dłoniach podpałką, aby ją dobrze dotlenić, po czym – gdy już nasz oddech się uspokoi (początkowo mamy za dużo pary w wydychanym powietrzu), rozdmuchujemy żar, aż do uzyskania płomienia. Niestety, ta metoda wymaga dużego nakładu sił i jeśli jesteśmy osłabieni lub nasza kondycja fizyczna nie jest najlepsza, radziłbym przejść do metody drugiej.