Higiena ciała

Słów kilka o higienie. Gdy przez parę dni będziemy się tułać po świecie, nasz wygląd zewnętrzny i zapach może pozostawiać wiele do życzenia… delikatnie mówiąc nie będziemy budzić ani sympatii, ani zaufania. Jeśli więc będzie to możliwe, przed zamierzonym kontaktem z ludźmi, warto się doprowadzić nieco do porządku. W warunkach zimowych, będzie to dość trudne, ale jeśli nie ma trzaskających mrozów, powinniśmy sobie dać z tym radę.
A oto i kilka praktycznych wskazówek:
- Do mycia nie potrzebujemy mydła i ręcznika – z powodzeniem można się umyć samą wodą. Gdy nie dysponujemy naszym wyposażeniem, myjemy się w rzece lub jeziorze – nacierając ciało mokrą podkoszulką, majtkami czy skarpetami, a potem po wyżęciu ich, wycieramy ciało tymi myjkami. Po kilku sekundach woda na skórze odparuje i jesteśmy czyści. Jeśli jest słońce, myjki suszymy na słońcu, jeśli mamy rozpalone ognisko, suszymy je przy ognisku. Gdy jest mróz, myć się można w podobny sposób, ale wodę podgrzewamy na ognisku i przy ognisku się myjemy. Gdy korzystamy z naczynia z ciepłą wodą – wodę z myjki którą się myliśmy nie wyżymamy z powrotem do naczynia, ale na zewnątrz… nie płuczemy jej też w czystej wodzie w naczyniu, ale po wyżęciu wkładamy do naczynia aby ją zamoczyć i wyciągamy bez płukania, by nie wprowadzić do naczynia z czystą wodą bakterii i brudu z naszego ciała… mając więcej naczyń, można wodę przelewać, aby się myć ciągle czystą myjką.
- W sytuacji braku wody, ubranie i ciało wystawiamy na działanie promieni słonecznych czy ciepła ogniska. Gdy jest mróz, bieliznę wystawiamy na działanie niskiej temperatury… bakterie i inne mikroorganizmy zostaną zabite przez niską temperaturę.
- Jeśli nie ma możliwości zmiany bielizny ani jej wyprania (nawet w rzece), co jeden-dwa dni zmieniamy stronę bielizny – wywracając ją raz na lewą, raz na prawą stronę. W tym czasie bakterie chorobotwórcze i inne drobnoustroje bytujące na skórze, a znajdujące się na powierzchni materiału zdążą obumrzeć i nie spowodują infekcji, jak również nie będą wydzielać nieprzyjemnego zapachu.
- Podczas intensywnego marszu w wysokiej temperaturze, warto wchodzić w butach do wody lub wkładać buty do wody – jednak nie tak głęboko, by woda dostała się do środka. But nasiąknie z zewnątrz wodą, która odparowując odbierze z buta nadmiar ciepła.
- Ręce czy naczynia, można myć popiołem z ogniska zmieszanym z wodą. Podobną papkę robimy z węgla drzewnego. Do mycia zębów można użyć patyczków z żywych drzew (np. świerku). Rozgryzamy gałązkę i nią myjemy zęby… można się wspomagać rozgniecionym lub rozgryzionym węglem drzewnym.
Pozyskiwanie wyposażenia
Gdy znajdziemy się w sytuacji, że na pomoc innych ludzi nie można liczyć, musimy o siebie zadbać sami. Zaczniemy od pozyskania wyposażenia, które pozwoli nam utrzymać się przy życiu w niekorzystnych warunkach klimatycznych, pogodowych itp.

Gdy znajdziemy się z pustymi rękami we wrogim i dzikim środowisku, najpierw musimy zadbać o utrzymanie właściwej temperatury ciała… zegar tyka, a czas w niektórych warunkach działa na naszą niekorzyść. Jako tymczasowe okrycie, mogą nam posłużyć znalezione po drodze elementy przydrożnych reklam, plastikowe reklamówki, elementy tuneli foliowych, folia z bali z kiszonką czy sianem lub plastikowe butelki. Wszystkie wymienione wyżej materiały znajdziemy na poboczach dróg, przydrożnych rowach, na polach, na skraju zagajników czy lasów. Podobne śmieci niesione przez wodę, znajdziemy też na rzecznych przeszkodach, rzecznych progach czy ławicach i na brzegach rzek. Ze znalezionych materiałów, możemy naprędce sklecić ciepłą kurtkę czy przeciwdeszczowy płaszcz… zastosowań jest sporo.
Do znalezionych elementów z tworzywa sztucznego (worki foliowe, kawałki folii itp.), dodajemy inne elementy z tworzywa sztucznego – jako termoizolacja; pokruszony styropian, wełna mineralna, pokruszona pianka montażowa itp. Gdy nie dysponujemy niczym podobnym, jako wypełnienie (termoizolacja) naszego tymczasowego odzienia, możemy wykorzystać materiały naturalne; trawa, liście (z górnej warstwy liście będą suche… te położone niżej mogą być wilgotne lub mokre), mech, darń (trawa wraz z systemem korzennym… wcześniej oczywiście wytrzepujemy lub wypłukujemy ziemię) czy elementy roślin czepnych z rzepami. Jeśli mamy dostęp do ognia i kamieni, folię można odpowiednio pozgrzewać. Jeśli dostępu do ognia nie mamy – kawałki folii między którymi będzie wypełnienie, można pozszywać patyczkami czy igłami z roślin kolczastych. W sytuacji braku kawałków folii, odzież można wykonać przez odpowiednie przeplatanie traw, trzcin, korzonków, liści, mchu i rzepów. Jest z tym sporo roboty, ale, jak się nie ma, co się lubi, to się lubi, co się ma.
W pierwszym jednak rzędzie – w skrajnie niekorzystnych warunkach pogodowych, wkładamy pod bluzę, sweter czy koszulę i do nogawek spodni, takie elementy jak; liście, trawa, mech, paprocie itp., aby natychmiast zadbać o komfort termiczny i nie dopuścić do wyziębienia organizmu, bo może być tak, że zanim znajdziemy coś, z czego będzie można zrobić sobie okrycie, będziemy tak przemarznięci, że nie będziemy w stanie zrobić cokolwiek… i ciałem, i umysłem.
Wracając do naszych poszukiwań, w wyżej wymienionych miejscach znajdziemy też szklane butelki czy słoiki, które odpowiednio potłuczone pozwolą nam na wykonanie prostego noża czy soczewki za pomocą której rozpalimy ogień. Odpowiednio rozbita butelka posłuży nam też jako broń. Z butelek – czy to szklanych, czy plastikowych – wykonamy również destylarkę do wody zanieczyszczonej chemicznie (z rowów melioracyjnych czy zbiorników lub cieków znajdujących się w sąsiedztwie fabryk czy kopalń). Taką destylarką uzdatnimy też wodę morską. Po przedestylowaniu, taka woda nadaje się do bezpośredniego spożycia. W znalezionych butelkach będziemy mogli też wodę zagotować nad ogniskiem. Z plastikowych butelek można też zrobić mocną linkę… butelkę tniemy wówczas na cienki pasek, jakbyśmy obierali jabłko.
Przemierzając dzikie tereny, zbieramy wszelkiego typu puszki po piwie, napojach czy po konserwach (można z nich zrobić nóż, łopatkę, destylarkę do wody czy improwizowaną kuchenkę na paliwo stałe czy żywicę), jak również kawałki metalu (zarówno grube, jak i blachy). Z wszystkich tych przedmiotów będziemy mogli wykonać proste narzędzia, które posłużą nam do rozpalenia ognia czy wykopania prostej studni i pozyskania wody. Mogą nam też posłużyć do zdobycia pożywienia. Kawałkiem rozgrzanego metalu można też w prosty sposób zgrzewać folię.
Gdy będziemy przechodzić obok starych domostw czy opuszczonych zabudowań albo fabryk, zbieramy kawałki drutu – czy to z ogrodzeń, czy spalonych opon, czy też starych kabli. Taki drut może nam posłużyć jako sznurek do powiązania różnych elementów naszego wyposażenia czy okrycia. Na takim drucie możemy zawiesić nad ogniskiem prowizoryczne naczynia, w których gotować będziemy wodę czy jakąś strawę. Z drutu będziemy też mogli zrobić prosty ruszt, na którym poukładamy złowione ryby czy jakieś mięso i upiec je nad żarem ogniska. Drutem będziemy też mogli obwiązać tzw. szwedzką pochodnię lub wykonać tradycyjną pochodnię, gdy zaczną nam zagrażać drapieżniki. Cienki drut zastąpi nam też nóż czy piłę, którymi będziemy mogli przeciąć jakieś materiały. Przechodząc obok różnych zabudowań, urządzeń czy maszyn – wypatrujmy taśmy naprawczej czy izolacyjnej, którą mogą być obwiązane jakieś urządzenia… taka taśma nadaje się do powtórnego użycia (jeśli oczywiście nie jest zbyt stara). Jeśli zaś zauważymy na maszynach smar, zabieramy trochę do jakiegoś woreczka… posłuży nam jako paliwo czy uszczelniacz do soczewki. Przechodząc zaś przez las zbieramy z drzew żywicę, która również posłuży nam jako rozpałka, paliwo, klej albo uszczelniacz.

Przeglądamy też znalezione na poboczach dróg reklamówki ze śmieciami, bo możemy tam znaleźć prawdziwe skarby… dla nas skarby. W takich śmieciach możemy znaleźć zepsute zapalniczki z krzesiwem; stare zapałki, które po wysuszeniu będziemy mogli użyć; stare baterie, które wraz z opakowaniem po gumie do żucia posłużą nam do rozpalenia ognia. W śmieciach możemy też znaleźć waciki kosmetyczne czy chusteczki, które posłużą nam za podpałkę. Zwracamy też uwagę na stare dezodoranty, w których zazwyczaj znajdzie się nieco łatwopalnego gazu, którym można potraktować wilgotną podpałkę. Nie gardzimy też łupinkami po orzeszkach ziemnych, które pokruszone są świetną rozpałką. Zabieramy też wszelkie kawałki folii aluminiowej, która może nam posłużyć jako odbijająca ciepło otulina ubrania (błyszcząca strona do ciała). Z folii aluminiowej można również wykonać czaszę odbijającą promienie słoneczne i wykonać piec słoneczny (błyszcząca strona do słońca). Odpowiednio uformowaną folię można wykorzystać jako garnek do gotowania wody czy potraw.
Przechodząc obok cmentarzy, zbieramy wkłady do zniczy w których znajduje się paliwo z którego będziemy mogli wykonać kuchenkę, pochodnię czy lampkę do oświetlenia lub przenoszenia ognia (uwaga! paliwo z wkładów do zniczy nie nadaje się do użytku w pomieszczeniach zamkniętych, gdyż spalając się wytwarza toksyczne substancje). Przy grobach ludzie chowają też zapałki, zapalniczki czy proste narzędzia, z których możemy skorzystać w zamian za zdrowaśkę w intencji zmarłego. To nie żart – dla osoby zmarłej, modlitwa w jej intencji znaczy więcej niż tysiące zniczy… przekonasz się, Przyjacielu, jak umrzesz w niesławie u Boga.
Zbieramy również twarde kamienie. Są łatwe do pozyskania na polach uprawnych lub na ich obrzeżach, gdzie rolnicy je składują, jak również na poboczach dróg, na brzegach rzek, w wykrotach czy skarpach. Z kamieni można wytworzyć improwizowaną siekierę, nóż czy krzesiwo. Kamieniami można również odstraszyć niebezpiecznie zbliżające się zdziczałe psy… choć niezastąpiona jest laska pasterska; gruby, dwumetrowy kij… najlepiej ostro zakończony.

Potrzebne narzędzia można również wytwarzać z drewna – obrabiając je kamieniami, szlifując na kamieniach czy odpowiednio przypalając w ogniu. W ten sposób możemy sporządzić sobie długi harpun do łowienia ryb czy laskę pasterską do samoobrony przed dzikimi zwierzętami… czy dzikimi ludźmi. Taki harpun czy wspomnianą laskę, można łatwo pozyskać z leszczyny pospolitej, która na dziko nie wyrasta z jednego grubego pnia, ale z kilku, kilkunastu cienkich i prostych odrostów… nie trzeba się więc wspinać po odpowiednią gałąź na drzewo, ale prosto z ziemi wyciąć lub odłamać odpowiedniej grubości kij (w kępach leszczyny znajdziemy też sporo suchych patyków, które posłużą nam do rozpalenia ogniska). Podobne kije można wykonać z młodych drzewek liściastych. Taki kij ma gładką powierzchnię i mocną korę pozbawioną żywicy (żywica niechybnie pojawi się na kijach wykonanych z choinek, co nie będzie zbyt miłe). Kije wykonane z takiego drewna (surowego, nie suchego) są bardzo mocne. Jeden koniec kija warto ostro zakończyć. W trudnym terenie lepsze mogą okazać się dwa cienkie kije o długości 120-140cm, jednak takimi kijami nie obronimy się skutecznie przed sforą zdziczałych psów, wilkami czy niedźwiedziem… albo złymi ludźmi.
