You are currently viewing Nawigacja w terenie cz. 1

Nawigacja w terenie cz. 1

Każdy kierowca zawodowy codziennie korzysta z mapy – czy to w formie elektronicznej w nawigacji satelitarnej, czy w formie papierowej. Temat jest nam zatem znany bardzo dobrze i ze znalezieniem drogi powrotnej do domu nie powinniśmy mieć problemu. Kłopot zaczyna się jednak z chwilą utraty naszego urządzenia nawigacyjnego czy mapy i kompasu… który – ufam – każdy z nas ma przy sobie w trybie ewakuacyjnym. W tym artykule zajmiemy się zagadnieniem związanym z poruszaniem się po terenie obcego państwa bez urządzeń nawigacyjnych.

Przemieszczanie się z wykorzystaniem mapy i kompasu/busoli

Zaczniemy od posługiwania się mapą i kompasem, bo wbrew powszechnej opinii o kierowcach zawodowych – znajomość tych zasad  (zwłaszcza w czasach powszechnie używanej nawigacji satelitarnej) nie jest wcale taka oczywista… przyda się więc kilka słów przypomnienia wiadomości ze szkoły.

Zakładając utratę naszej nawigacji elektronicznej lub zagłuszenia czy utraty sygnału satelitarnego – będziemy musieli polegać na mapie papierowej i kompasie… i ewentualnie pytaniu ludzi o drogę. Podróżowanie autostopem, środkami transportu publicznego, czy też na nogach wzdłuż ciągów komunikacyjnych, jest dość proste i nie wymaga korzystania z kompasu. Gdy jednak będziemy chcieli podróżować niezauważeni – a więc często na przełaj – mapa i kompas będą bardzo pomocne… a po zmierzchu i nocą przy zachmurzonym niebie – wręcz niezbędne. Takie podróżowanie nazywa się drogą na azymut.

 Na mapach europejskich, północ na mapie znajduje się na górze… nawet, jeśli mapa jest poskładana, ale potrafimy normalnie czytać napisy… jeśli napisy są do góry nogami, północ jest na dole. Na mapie azymut określa się – wyznaczając prostą linię między punktem A i B. Jeśli więc chcemy iść na azymut z Warszawy (punkt A) do Poznania (punkt B), kładziemy kompas na mapie, na osi północ-południe (wzdłuż linii siatki kartograficznej znajdujących się na mapie) i tak obracamy mapą, aby czerwona strzałka kompasu wskazująca północ, pokrywała się z liniami północ-południe na mapie (ustawiamy w ten sposób mapę zgodnie ze stronami świata). Gdy nasza mapa ustawiona jest na linii północ-południe, przysuwamy jeden bok naszego kompasu do linii łączącej oba wyznaczone wcześniej punkty A i B – w ten sposób, aby strzałka wyznaczająca oś kompasu, a zarazem kierunek marszu, wskazywała drogę do Poznania (nie z Poznania!), nasz azymut. Jeśli dysponujemy jedynie kompasem guzikowym, należy zapamiętać położenie kompasu i odchylenie igły, która skieruje się w kierunku góry mapy tzn. północy (podczas marszu, igła będzie więc skierowana w prawo… północ będziemy mieli po prawej stronie, bo nasz azymut będzie skierowany na zachód).

Jeśli dysponujemy busolą (bardziej rozbudowany kompas), nasz azymut będziemy mogli sobie wyznaczyć w stopniach. Jest to o tyle lepsze, że naszą trasę będziemy mogli wyznaczyć dość dokładnie. Busola wyposażona jest w tzw. limbus (obrotowy krążek z podziałką pokrywający kompas), który pozwoli nam na zapisanie azymutu i obliczenie jego kąta. Aby obliczyć kąt azymutu, kładziemy (jak poprzednio) busolę na mapie zorientowanej na północ – przykładając jej bok do linii łączącej Warszawę z Poznaniem. Igła kompasu (jej czerwona część) odchyli się ku północy, zaś my obracamy krążkiem (limbusem) tak, aby jego strzałka lub wskazówka „N” (północ), pokrywała się z igłą kompasu wskazującą północ. Na skali busoli powinna nam się pokazać wartość azymutu. Na dzień dzisiejszy będzie to około 275° (około, dlatego, że biegun magnetyczny nie pokrywa się z biegunem geograficznym i czasami się przemieszcza… dziś odchylenie – deklinacja – wynosi około 5-6 stopni w kierunku wschodnim, a za miesiąc czy rok, może być 0 lub 10 stopni w tę czy inną stronę).

Na obudowie busoli jest strzałka lub odpowiednia szczerbinka z muszką (w zależności od busoli), która wskaże nam kierunek, w którym powinniśmy podążać (w naszym przypadku strzałka na obudowie wskazywać będzie Poznań, zaś pokrywające się – strzałka limbusu i igła kompasu, skierowane będą na prawo, ku północy). Idąc naszą drogą, wskazówka limbusu i igła kompasu powinny zawsze się pokrywać. Oczywiście trzeba będzie omijać różne obiekty (stawy, jeziora, miasteczka itp.), jednak po ominięciu przeszkody zawsze wracamy do stałego kierunku, który wskażą nam pokryte strzałki limbusu i kompasu (północ) i strzałka czy szczerbinka na obudowie (Poznań). Co jakiś czas sprawdzamy ustawienie limbusu i jeśli w drodze doszło do przypadkowego przesunięcia krążka – ustawiamy go na powrót na wartość 275°. Pamiętajmy, że wartość azymutu oblicza się od zera – które znajduje się na północy – w prawo (zgodnie z ruchem wskazówek zegara). I tak; gdy chcemy iść na wschód, nasz azymut wyniesie 90°; na południe 180° itd., aż do 360° z powrotem na północy.

Wyznaczanie stron świata za pomocą słońca

W sytuacji gdy nie mamy kompasu/busoli  – przemieszczamy się z wykorzystaniem innych sposobów nawigacji. Jednym z nich jest zegarek. Aby jednak wyznaczyć strony świata za pomocą zegarka, potrzebne jest słońce. Jeśli dzień jest słoneczny lub słońce wyziera zza chmur choć na chwilę, ustawiamy zegarek przed sobą w taki sposób, aby linia przedłużająca wskazówkę godzinową wskazywała słońce. Gdy już zegarek odpowiednio ustawiliśmy, zwracamy uwagę na oznaczenie godziny 12-tej na cyferblacie. Wyznaczone w ten sposób proste (zaczynając od osi wskazówek), utworzą literę V. Prosta po środku tej litery (tzw. dwusieczna) wskaże nam mniej więcej południe. Jeśli w chwili pomiaru mamy czas letni, należy zamiast godziny 12 wyznaczyć 13. Jeśli znajdujemy się na wschodzie Europy (państwa bałtyckie, Ukraina, Rumunia, Bułgaria itd.), dodajemy godzinę… zamiast 12, wyznaczamy 13. Jeśli jesteśmy na zachodzie Europy (okolice Kanału La Manche, morza Północnego czy w wielkiej Brytanii i Irlandii, Hiszpanii i Portugalii), odejmujemy godzinę… zamiast 12-tej wskazujemy 11-tą. Jeśli nie mamy zegarka ze wskazówkami, cyferblat ze wskazówkami można znaleźć w smartfonie – ustawiając na wyświetlaczu zegar analogowy.

Innym sposobem wyznaczania stron świata za pomocą słońca, jest cień. Aby skutecznie wyznaczyć strony świata, wbijamy w ziemię kij (80-120cm), który będziemy nazywać gnomonem. W miejscu, gdzie koniec kija rzuca cień, wbijamy mały kijek lub kładziemy kamyk. Po 15-20 minutach wbijamy na końcu cienia kolejny patyk. Gdy następnie przy wyznaczonych patykach lub kamykach położymy nasz długi kij, ten wskaże nam kierunek wschód-zachód. Ta jednak metoda jest dokładna w okolicach równonocy wiosennej i jesiennej. Latem i zimą, pomiar będzie niezbyt dokładny. Gdy jednak zrobimy to w okolicach południa, da się przeżyć.