Podróżowanie bezdrożami w czasach kryzysu

Poza dużymi miastami, trudniej będzie się ukryć w terenie stepowym czy rolniczym. Jedynymi naturalnymi osłonami będą wówczas niewielkie wysepki dzikiej roślinności (zarośla czy zagajniki) lub uprawy gęstej roślinności krzaczastej albo takiej jak kukurydza. Ale niestety, o tym wiedzieć będą również nasi prześladowcy i tam najczęściej krążyć będą drony. Jeśli więc jest ciemno, musimy od miasteczka w którym próbowano nas zatrzymać, oddalić się jak najdalej – klucząc i maskując ślad zapachowy i sygnaturę cieplną… maszerujemy pod naszym kocem termicznym rozłożonym luźno nad głową, aby jak najmniej dotykał naszego ciała… srebrna strona do środka, szara czy oliwkowa na zewnątrz. Jeśli przecinamy drogi, można część drogi przebyć poboczem czy jezdnią, gdzie pies może zgubić trop (przy okazji kropimy tu i ówdzie naszym olejem napędowym). Aby utrudnić wytropienie nas, przechodzimy przez ulice, brodzimy po wodzie, wchodzimy w odchody zwierząt – rozrzucając je wokoło, zaś wychodząc z obszaru rozrzuconych odchodów, idziemy spiralą – powiększając kręgi co 1-2 metry, aż obierzemy właściwy kierunek… robimy 4-5 kręgów. Wychodząc z miejsca, gdzie rozrzuciliśmy odchody, możemy też wrócić kilkadziesiąt metrów po swoich śladach i zrobić uskok w bok, po czym obrać właściwy kierunek… może nawet przecinając drogę wcześniejszą. Im dalej się oddalimy i im częściej będziemy maskować ślad zapachowy, tym większe mamy szanse ścigających zgubić… oni też się męczą, ich psy tropiące też się męczą, a nawet mylą i gubią ślad. Nie ufajmy jednak nikomu i jeśli z oddali usłyszymy czy zobaczymy nadjeżdżający pojazd, natychmiast chowamy się do rowu czy pod mostek melioracyjny. Naszą ostrożność muszą budzić szczególnie auta poruszające się wolno… można się domyślić, że obecne w nich osoby czegoś lub kogoś szukają.
Jeśli znajdziemy się w terenie leśnym, staramy się pierwszy etap ucieczki przebywać pod koronami drzew, a jeśli znajdziemy ścieżkę zwierząt, idziemy taką ścieżką, bo wówczas nasz zapach będzie się mieszał z zapachem zwierzyny. Co chwila zmieniamy kierunek, co chwila szarpiemy z boku podłoże i wchodzimy w nie, aby wydobyć zapach świeżej gleby i gnijącej ściółki – jednak w taki sposób, aby nie zauważyli tego ludzie… psy to wyczują, ale ludzie nie mogą tego widzieć. Po poszarpaniu ściółki, wracamy kilkadziesiąt metrów, szarpiemy ściółkę i zeskakujemy ze ścieżki – zmieniając kierunek. I ciągle idziemy… jak najdalej od źródła kłopotów… walczymy o życie. Zapas energii, jakim dysponuje nasz organizm pozwoli nam – przy odpowiedniej motywacji (dom, rodzina, osoby, które są naszym życiem, które kochamy i za które jesteśmy odpowiedzialni) – na dwu, trzydniowy marsz bez jedzenia i spania, co da nam możliwość przebycia w trudnym terenie od pięćdziesięciu do stu kilometrów. Ufam, że w kamizelce mamy filtr do wody i na bieżąco uzupełniamy jej brak w jakichś napotkanych ciekach, jeśli filtra nie mamy pozyskujemy wodę w inny sposób, o czym w kolejnym artykule. Po zmroku maszerujemy pod naszym kocem termicznym aby zmniejszyć sygnaturę cieplną – w dzień siedzimy w norze wśród liści i krzaków w śpiworze termicznym. Jeśli las jest mieszany (mam na myśli okres zimowy), pod drzewami liściastymi znajdziemy sporo liści, z których można zrobić posłanie i zamaskować norę. Niestety, zimową porą drzewa będą pozbawione liści i nie osłonią nas przed dronami, więc operator kamery termowizyjnej może nas łatwiej zlokalizować. W takiej sytuacji najlepiej jest przenieść liście na posłanie pod drzewa iglaste (najlepiej w jakimś młodniku, gdzie drzewostan jest bardzo gęsty) i tam się urządzić – przykrywając dodatkowo swój śpiwór termiczny zielonymi gałęziami iglaków i liśćmi. Głowę chowamy do śpiwora, aby nic ciepłego spod niego nie wystawało.
W czasie naszej intensywnej ucieczki, nikogo o nic nie pytamy, nikogo o nic nie prosimy, zanim nie będziemy daleko od pechowego terenu. Szczególną zaś ostrożność należy zachować przy ujęciach wody na terenach suchych. Tak jak drapieżniki zasadzają się na swoje ofiary przy wodopoju, tak źli ludzie czy służby reżimowe będą takie miejsca szczególnie monitorować. Podstawowa też zasada wyszukiwania sobie bezpiecznego miejsca na schronienie, to zrobić to tak, aby nikt nie widział, gdzie wchodzimy. Nie kręcimy się też zbyt długo po danym terenie, bo prędzej czy później ktoś to zauważy i zacznie się niezdrowo zastanawiać. Nasze przemieszczanie się powinno być zdecydowane i celowe, jakbyśmy byli mieszkańcami danej okolicy.

Im szybciej i dalej się oddalimy, tym większe będzie pole poszukiwań i tym mniejsze szanse, że nas zlokalizują. Gdy już w końcu opuścimy niebezpieczny teren, musimy przemieszczać się niezauważeni. Wówczas – tak jak wcześniej – najlepiej podróżować nocą. Przemieszczanie się w dzień – nawet po terenie odludnym, nie gwarantuje, że ktoś tego nie zauważy… zawsze ktoś nas zauważy i zawsze ktoś nas będzie obserwował – nawet w odludnym terenie. Mimo, że przemieszczanie się nocą po terenach niezurbanizowanych jest trudne, to jednak daje nam jako takie gwarancje, że unikniemy spotkania z ludźmi, którzy mogą stanowić dla nas zagrożenie. Nawet gdy ktoś przypadkowy zauważy nas po zmroku – nie będzie potrafił ocenić z kim ma do czynienia. Jeśli zaś będzie to jakiś patrol sił reżimowych, łatwiej będzie nam uciec. I raz jeszcze powtarzam; podróżując podrzędnymi drogami ciągle się chowamy, gdy coś jedzie… nawet, gdy ktoś jedzie na rowerze.
Wracając do warunków miejskich – tam sprawa wygląda nieco inaczej. Jeśli w mieście, w którym przebywamy lub tylko przez nie przechodzimy, życie toczy się względnie normalnym trybem (ludzie chodzą do pracy, na zakupy itp.), łatwiej będzie nam się przemieszczać w dzień – wtapiając się w tłum. W sytuacjach bowiem kryzysowych, wprowadzona będzie najpewniej godzina policyjna, więc przemieszczanie się po mieście nocą będzie ryzykowne. Podobnie ryzykowne będzie przemieszczanie się nocą po mieście w czasach bezprawia (anarchii), bo w wielu miejscach potworzą się lokalne bandy, które będą rabować wszystko i wszystkich na których się natkną. Jeśli zaś miasta będą opustoszałe w dzień – z powodu np. zabójczej epidemii, lepiej będzie drogę przez takie miasta pokonywać nocą, bo w dzień krążyć będą po nich służby ratunkowe i policja, więc nie ma szans, aby się ktoś do nas nie przyczepił.
