You are currently viewing Przygotowanie domu na kryzys cz. 4

Przygotowanie domu na kryzys cz. 4

Samochód ewakuacyjny dla rodziny

W sytuacji kryzysowej, jedną z opcji jest opuszczenie zagrożonego terenu i pozostawienie swego domu, gospodarstwa czy mieszkania pod opieką bliskich, znajomych, czy sąsiadów, którzy wyjeżdżać nie będą. Jeśli takich osób mieć nie będziemy lub wyjedzie większość mieszkańców albo zarządzona będzie ewakuacja, trzeba będzie zostawić wszystko i jechać… byle dalej od nieszczęścia. Czeka nas trudna decyzja, bo może się okazać, że nigdy już swojego domu nie zobaczymy… dorobek całego naszego życia zostanie rozgrabiony albo zniszczony (pożar lasu, powódź, działania wojenne itp.). Jeśli dysponujemy vanem, będziemy mogli część cennych dla nas rzeczy zabrać ze sobą – jeśli nie, wyposażenie naszego domu trzeba będzie zostawić w całości. Gdy rodzina będzie musiała opuścić dom, a my będziemy za granicą – nasi bliscy będą musieli z ewakuacją poradzić sobie sami. Jeśli mamy żonę i dzieci, a rodzice czy teściowie nie mogą małżonce pomóc, będzie ona zdana tylko na siebie… i ewentualnie na pomoc dobrych znajomych, czy przyjaciół. W związku z tym, powinniśmy małżonkę i dzieci przygotować na taką ewentualność. Nasze żony w większości zaznajomione są z pakowaniem auta do wyjazdów, bo też zazwyczaj uczestniczą w naszych przygotowaniach do wyjazdu w wielodniową, a nawet wielotygodniową trasę zagraniczną. Paniki więc i urwania głowy w domu raczej nie będzie. Wszystko jednak powinno być przygotowane wcześniej i z głową.

Nasze działania powinny być ukierunkowane na przygotowanie samochodu do drogi i przygotowanie potrzebnego rodzinie sprzętu, który pozwoli im bezpiecznie dotrzeć do wybranego miejsca w kraju lub za granicą. Auto powinno być gotowe do drogi codziennie, a sprzęt czekać spakowany w skrzynce lub torbach w garażu – gotowy do wrzucenia do bagażnika i w drogę. Część wyposażenia wozimy oczywiście w samochodzie na bieżąco. Żeby o czymś nie zapomnieć – obok sprzętu lub gdzieś w centralnym miejscu domu, powinna znajdować się lista czynności, które trzeba wykonać podczas ewakuacji i lista rzeczy, które trzeba jeszcze z domu zabrać, a które rodzina na bieżąco używa. Gdy mamy duży samochód, tego sprzętu będzie można zabrać więcej – gdy nie jest duży, niewiele. W grę wchodzi ewentualnie jakiś bagażnik dachowy, czy bagażnik zakładany na hak holowniczy… trochę to kosztuje, ale może rozwiązać problem.

Ok., przechodzimy do konkretów. Zacznijmy od samego pojazdu. Powinien być oczywiście sprawny technicznie i na co dzień zatankowany różnymi płynami w co najmniej 70-ciu procentach; paliwo (pamiętajmy, aby zimą w baku i kanistrze był diesel zimowy… dobrą praktyką jest tankować auto już wtedy, gdy wskazówka zbliża się do połowy podziałki), płyn do spryskiwaczy czy olej na odpowiednim poziomie, a jeśli trzeba na dolewkę. Wszelkie dokumenty powinny być ważne i aktualne (ubezpieczenie, assistance, przegląd techniczny). Samochód powinien mieć też dobry akumulator i ogumienie. Auto na trudne czasy powinno mieć założone opony wielosezonowe lub zimowe. Jeśli małżonka używa auta jedynie na miejscu; odwozi dzieci do szkoły czy przedszkola i jeździ nim na zakupy, to śmiało można jeździć na oponach zimowych przez cały rok. To rozwiązanie ma oczywiście swoich przeciwników; odrobinę większy hałas na zewnątrz, odrobinę większe zużycie paliwa. Cóż to jednak znaczy wobec dużo większego prawdopodobieństwa dotarcia całej rodziny na takich oponach do bezpiecznego miejsca? Na oponach zimowych, łatwo przejedziemy po poboczu drogi – omijając blokujące ją auta, zwalone drzewa czy inne przeszkody; przejedziemy po deszczu polną drogą, leśnym duktem czy po łące. Należy też wziąć pod uwagę ewentualność, że zmienić opon na zimowe może nie być gdzie – gdy utkniemy gdzieś na obczyźnie i nadejdą chłodne dni… poza tym w wielu państwach nie wolno jeździć zimą na oponach letnich… zaś na zimowych latem tak. I jeszcze coś dotyczącego opon. Wielu kierowców zmienia – dla oszczędności – koła na mniejsze. Rzeczywiście, mniejsze opony są tańsze, a samochód nieco mniej pali. Trzeba jednak pamiętać, że na mniejszych kołach jazda w terenie jest dość trudna. Przede wszystkim dlatego, że koło szybciej się zapada w miękkim podłożu; piasek, miękkie pobocze, łąka. Głębiej też wpada się w dołki i trudniej z nich wyjeżdża. Zmniejsza się ponadto prześwit pod samochodem, co grozi zahaczeniem o jakieś przeszkody na polnej czy leśnej drodze (zwłaszcza, gdy droga porośnięta jest trawą) lub najzwyklej zawiśnięciem na koleinie… samo zjechanie nieco na pobocze już grozi zawiśnięciem na podwoziu, jeśli prześwit jest mały. Mniejszy prześwit, to również częste zahaczanie o krawężniki.

Małżonka powinna oczywiście wiedzieć, że w czasach, gdy na pomoc trudno będzie liczyć, nie wjeżdżamy w niebezpieczny czy niepewny teren… w życiu jednak bywa różnie i taki scenariusz również trzeba wziąć pod uwagę. W samochodzie na trudne czasy powinniśmy też wozić łańcuchy na koła lub opaski antypoślizgowe. Zdecydowanie lepsze są łańcuchy, ale założenie ich, to dla kobiety może być droga przez mękę… chociaż są różne nowinki, więc nie powinno być tak źle. Opaski zakłada się dość łatwo, ale powinny to być opaski dobrej jakości… żadne tanie „trytki” na koła, bo się po kilku metrach jazdy czy po kilku obrotach buksującego koła pourywają. Opaski powinny być jak najszersze i powinno ich być na kole co najmniej 4-5. Dobieranie ponadto łańcuchów czy opasek powinno uwzględniać rodzaj felg, jakich używamy, bo nie przez każde felgi opaski przejdą… niektóre felgi tak blisko położone są zacisków hamulcowych, że nie ma mowy, aby tam zmieściła się jeszcze opaska.

Małżonka powinna również pamiętać, że gdy droga objazdowa przed nią jest niepewna (wcześniej robimy oczywiście rekonesans), a musi nią przejechać, bo droga właściwa jest zablokowana (pożar lasu, powódź, wilki… te w ludzkiej skórze), powinna założyć opaski czy łańcuchy wcześniej, a nie dopiero wtedy, gdy auto stanie w błocie. Powinna również znać technikę jazdy w trudnym terenie… niski bieg, wysokie obroty silnika, impet bez oglądania się na brud i lecące spod kół błoto i drzazgi… jadąc przez błoto dostajemy tylko jedną szansę, drugiego podejścia nie będzie… poza tym, z pękniętą sprężyną też da się jechać, a bezpieczeństwo żony i dzieci jest najważniejsze. Małżonka powinna też znać sposoby wyjeżdżania z błota, czy piasku, gdy ugrzęźnie, by nie została z dziećmi w jakiejś głuszy, zakopana po osie… rola męża w szkoleniu nieoceniona.

Tyle przypomnienia podstaw, które zwykle zawodowi kierowcy dobrze znają… chyba. Przejdźmy teraz do wyboru sprzętu, który powinien się w samochodzie znaleźć. Przedstawię listę rzeczy potrzebnych koniecznie i takich, które mogą się przydać… pamiętajmy, że w trudnych czasach może nie działać assistance, pomoc drogowa, warsztaty samochodowe, serwis opon, taksówki, stacje benzynowe, stacje ładowania elektryków, apteki, sklepy, bary, telefonia komórkowa itd., itd., i jeszcze trochę można byłoby wyliczać, więc w niektórych sytuacjach małżonka będzie mogła liczyć tylko na siebie i ewentualnie na pomoc innych użytkowników drogi. Kompletując zaś sprzęt trzeba oczywiście brać pod uwagę wielkość auta, wielkość rodziny, możliwości finansowe i indywidualne potrzeby.