You are currently viewing WYCIECZKI GÓRSKIE cz. 7

WYCIECZKI GÓRSKIE cz. 7

Odmrożenia

Podczas wielogodzinnych wędrówek po górach, narażeni jesteśmy nie tylko na wychłodzenie, ale i na odmrożenia niektórych części ciała. Na takie zdarzenia narażeni jesteśmy też w pracy, ale mając w pobliżu ciepłą kabinę i ciepłe napoje, rzadko się zdarza, abyśmy doznali odmrożenia w trakcie jej wykonywania… jest to oczywiście możliwe, jednak wynika raczej z braku rozsądku i nieprzestrzegania przepisów bezpieczeństwa niż z ekstremalnych warunków w których pracę wykonujemy… choć i takie się zdarzają… na przykład podczas zabezpieczania ładunku czy zmianie koła na mrozie i wietrze, i dotykaniu zimnych przedmiotów.

Do wychłodzenia organizmu i odmrożeń, może również dojść podczas przemieszczania się w terenie pod wpływem alkoholu czy narkotyków. Ignorujemy wówczas lub źle interpretujemy sygnały, jakie daje nam organizm o tym, że temperatura naszego ciała czy konkretnych jego członków niebezpiecznie spada. Skrajną zaś nieodpowiedzialnością jest przysiadanie na ławce, aby odpocząć… chwilowy odpoczynek może się wówczas zamienić w odpoczynek wieczny. Tak jak pamiętamy po pijanemu, że nie robimy w spodnie, tak musimy pamiętać, że na mrozie nie odpoczywamy, ale za wszelką cenę idziemy do przodu… choćbyśmy mieli błądzić całą noc.

Warto też pamiętać, że do odmrożeń może również dochodzić przy temperaturze przekraczającej zero stopni Celsjusza… wystarczy, że mamy na sobie przemoczone ubranie, przemoczone buty, rękawiczki czy wieje silny wiatr i nasze członki mogą doznać urazu odmrożenia, bo odmrożenie to nie koniecznie zamarznięcie jakiejś części ciała, ale obniżenie krążenia krwi w tej części, niedotlenienie i martwica.

Okej, przechodzimy do sedna. Zanim jednak zajmiemy się konkretnymi przypadkami, garść informacji i wskazówek. W odniesieniu do stanu hipotermii i odmrożeń, pamiętamy o przestrzeganiu kilku ważnych zasad, do których należą między innymi: Gdy jest nam zimno, nie spożywamy alkoholu ani nie palimy papierosów (już słyszę te komentarze; „pogadaj sobie”). Nie polewamy zimną wodą, ani nie stosujemy nacierania śniegiem zmarzniętych członków. Nie ogrzewamy gwałtownie odmrożonych części ciała – ani wodą, ani powietrzem. Po powrocie do domu czy na parking, nie bierzemy gorącej kąpieli. Nie robimy masaży czy nacierania zmarzniętych członków. Jeśli na zmarzniętych częściach ciała pojawią się pęcherze – pod żadnym pozorem ich nie przekłuwamy.

Odmrożenia pierwszego stopnia

W odniesieniu do odmrożeń – stopniujemy je w podobny sposób jak oparzenia. Przy odmrożeniu pierwszego stopnia mamy do czynienia z blednięciem skóry, a potem jej zaczerwienieniem. Odczuwamy też ból, szczypanie i mrowienie – zwłaszcza na policzkach, uszach czy palcach. Na odmrożonych członkach może się też pojawić opuchlizna. Gdy tracimy czucie w wystawionych na niską temperaturę częściach ciała, powinna się nam zapalić ostrzegawcza lampka, że sytuacja staje się poważna. Czym prędzej powinniśmy taką część ciała zabezpieczyć, a jeśli się nie da (przemoczone buty, przemoczone rękawiczki, brak czapki itp.), wracać do cywilizacji i ciepłego pomieszczenia – jeśli zaś to niemożliwe, rozpalić ognisko i doprowadzić się do porządku na miejscu. Tu jednak jest pewne ale. Gdy w perspektywie mamy kolejne kilometry marszu w zimnie i ponowne odmrożenia – nie robimy tego, gdyż odmrożenie członków na chwilę i ponowne doprowadzenie ich do niskiej temperatury może być fatalne w skutkach. Gdy już się zatrzymujemy, aby doprowadzić się do porządku przy ognisku, musimy to zrobić skutecznie kompleksowo, aby ponowne odmrożenie nie było możliwe; dokładnie więc suszymy buty, rękawiczki, ubranie i zapewniamy sobie komfort termiczny, aby wyregulować ciepłotę ciała, odpocząć i się wzmocnić.

Gdy zaś udało nam się dotrzeć do miejsca publicznego w którym będziemy mogli się ogrzać, należy natychmiast zdjąć buty i postawić je w ciepłym miejscu, a stopy położyć na udach w siadzie tureckim i ogrzewać je rękami… w ten sposób będziemy mogli je powoli „odmrozić” – bez narażenia ich na urazy. Pamiętamy, aby ich nie masować, ani ich nie kłaść na kaloryferze… nie wkładamy ich też pod gorącą wodę w kranie w toalecie. Zarówno ręce jak i nogi ogrzewamy powoli własnym ciałem.

Po powrocie do auta z odmrożonymi członkami, natychmiast je ogrzewamy, aby nie doszło do trwałego uszkodzenia tkanek i martwicy. Uszy wystarczy zabezpieczyć przez założenie ciepłej czapki… robimy to jednak delikatnie, aby nie uszkodzić tkanek… medycyna zna bowiem przypadki, gdy zmarznięte uszy czy inne członki przy niewłaściwym postępowaniu po prostu odpadały. Policzki i nos same dojdą do siebie, ale można na twarz założyć jakąś delikatną opaskę z bandażu. Gorzej jest z palcami nóg czy rąk… trzeba je szybko ogrzać. Mamy na to konkretne widełki czasowe; 30 do 60 minut. Odmrażamy członki powoli – przez włożenie ich do ciepłej wody o temperaturze 25-30 stopni Celsjusza (jeśli nie mamy termometru, sprawdzamy wodę łokciem lub ustami… powinna być obojętna; ani chłodna, ani ciepła). Pamiętamy jednak, aby przed przystąpieniem do ogrzewania członków, zdjąć z nich biżuterię, bo po ich ogrzaniu może pojawić się opuchlizna. Temperaturę wody stopniowo podnosimy przez pierwsze 30 minut, aby po tym czasie miała wartość zbliżoną do temperatury ciała 36-37 stopni, lub nieco wyższą; maksymalnie 40stpni Celsjusza. Po kilkunastu minutach ogrzewania, można delikatnie poruszać palcami, aby pobudzić w nich krążenie. Po odmrożeniu zmarzniętych rąk czy nóg, sprawdzamy ich stan przez dotyk. Jeśli czucie i wrażliwość wróciły i nie ma niepokojących przebarwień, zakładamy ciepłe skarpety i ciepłe rękawiczki, i przez kilka godzin kontrolujemy sytuację. Gdy po kilku godzinach lub następnego dnia wszystko jest w porządku; nie ma bólu i jest prawidłowe czucie (co do opuchlizny – może utrzymywać się nawet kilka dni), cieszymy się zdrowiem i wyciągamy wnioski na przyszłość.

Odmrożenia drugiego stopnia

W sytuacji utrzymującego się braku czucia w palcach rąk czy nóg – mimo przeprowadzonego prawidłowo ogrzania zmarzniętych członków – należy przyjąć, że doszło do odmrożenia wyższego stopnia. Na skutek takiego odmrożenia dochodzi do częściowej martwicy wierzchniej warstwy skóry lub jej głębszych obszarów, aż do kości. Po kilku godzinach od czasu, gdy zaczęliśmy członki ogrzewać, pojawią się pęcherze i zsinienia skóry. Jeśli wówczas pojawi się ból, mrowienie czy pieczenie, można odmrożenie zakwalifikować do stopnia drugiego – nie wymagającego bezpośredniej interwencji lekarza… co nie znaczy oczywiście, że takiej porady nie warto zasięgnąć – zwłaszcza, gdy pęcherze są rozległe i może być konieczne podanie surowicy przeciwtężcowej. Jeśli konsultacja z lekarzem stanowi jakiś problem, w podobnej sytuacji postępujemy jak w przypadku oparzeń, tzn.; na powstałe pęcherze zakładamy suchy opatrunek i delikatnie się z nimi obchodzimy, aby ich nie uszkodzić. Po kilku dniach opuchlizna i pęcherze zejdą, a skóra się zregeneruje. Mimo regeneracji, na skórze mogą pozostać przebarwienia, a skóra w miejscu odmrożenia będzie nadwrażliwa na ból czy zmiany temperatury. Dla zapewnienia skórze lepszej regeneracji, można stosować jakieś maści czy inne wyroby medyczne… najlepiej pod okiem lekarza.

Odmrożenia trzeciego i czwartego stopnia

Gdy po prawidłowym ogrzaniu odmrożonych członków nie wróci reakcja na bodźce (nie ma czucia, nie ma bólu i utrzymuje się odrętwienie), należy się natychmiast zwrócić o pomoc do najbliższej placówki medycznej. Początkowo bowiem skóra może wyglądać normalnie, bo do widocznych zmian dochodzi dopiero po pewnym czasie. Czasu tego jednak nie możemy zmarnować przez bierne czekanie i liczenie na to, że odmrożenia są niegroźne. Sami sobie – w przypadku takich odmrożeń – pomóc nie możemy, ale profesjonalne działania w warunkach szpitalnych mogą uratować nam członki… i nie tylko członki – również zdrowie i życie, bo skutki tego typu odmrożeń mogą być bardzo groźne… zakażenie, gangrena, sepsa, a nawet śmierć.

Udar cieplny i udar słoneczny

Na udar cieplny i słoneczny jesteśmy narażeni nie tylko na wycieczkach, ale i w pracy. Wiele osób nie odróżnia udaru cieplnego od udaru słonecznego. W rzeczywistości są to dwie różne choroby, które mają wspólną cechę; są bardzo groźne i mogą skończyć się uszkodzeniem ważnych dla życia układów i organów, a nawet śmiercią.

Udar cieplny

Częściej narażeni jesteśmy na udar cieplny. Może nam grozić zarówno podczas zwiedzania miasta w upalny dzień (mimo, że nosimy kapelusz i przewiewne ubranie), jak i w ciężarówce, gdy zawiedzie klimatyzacja albo zabezpieczamy ładunek pod plandeką.

Do udaru cieplnego dochodzi, gdy przez dłuższy czas wystawieni jesteśmy na działanie wysokiej temperatury. Nasz organizm posiada wprawdzie mechanizm termoregulacji w postaci pocenia się, ale w pewnych warunkach (wysoka wilgotność czy brak ruchu powietrza) jest on niewystarczający, co skutkuje wzrostem temperatury ciała i jego przegrzaniem.

Do pierwszych objawów udaru cieplnego należy osłabienie i zmęczenie. Kiedy więc w upalny dzień poczujemy coś takiego – mimo, że dopiero co czuliśmy się dobrze – natychmiast schładzamy ciało… w czasie wędrówki czy w ferworze pracy, może nam umknąć, że trzeba o siebie zadbać. Najprostszym i najpewniejszym sposobem na schłodzenie się, jest zmoczenie głowy i ciała wodą. Ponadto, jeśli to możliwe, przez chwilę odpoczywamy w zacienionym czy chłodnym miejscu, aż poczujemy, że termoregulacja wraca do normy. Gdy trzeba iść dalej lub dalej pracować – chłodzenie wodą robimy regularnie.

Gdy przeoczyliśmy pierwsze objawy przegrzania organizmu, spotkamy się z kolejnymi; wzrost temperatury ciała do nawet 40°C, niepokój i wzrost tętna, przekrwienie, a co za tym idzie zaczerwienienie twarzy i innych części ciała, ból i zawroty głowy, nudności. O ile zaczerwienienia twarzy możemy nie zauważyć, to zaczerwienienie rąk i nóg już tak… zauważymy też, że skóra na nich jest sucha. Gdy do tego dojdzie, będą to czytelne sygnały, że nasz organizm z temperaturą sobie nie radzi i sytuacja staje się niebezpieczna. Jeśli wówczas natychmiast czegoś nie zrobimy, może dojść do omdlenia i śpiączki. Gdy omdlenie nastąpi w miejscu odosobnionym i nikt nam nie pomoże, możemy umrzeć. Widząc opisane wyżej objawy, natychmiast przerywamy pracę czy wędrówkę i skutecznie schładzamy organizm – zanim nie dojdzie do zaburzeń krążenia, omdlenia i uszkodzenia układu nerwowego, i organów wewnętrznych. Gdy nie mamy możliwości schłodzenia organizmu samemu, prosimy o pomoc innych, lub dzwonimy na pogotowie ratunkowe (telefon 112, działa w całej Europie).

Udar słoneczny

Podobnym schorzeniem do udaru cieplnego jest udar słoneczny. Dochodzi do niego, gdy przez dłuższy czas wystawimy na działanie promieni słonecznych naszą głowę i szyję. Jak wskazywałem wcześniej, może do niego dojść podczas wędrówki w słoneczny dzień i podczas załadunku ciężarówki na słońcu.

Na skutek działania promieni słonecznych, podnosi się temperatura głowy i szyi, co skutkuje podwyższeniem ciśnienia płynu mózgowo-rdzeniowego i przekrwienia opon mózgowych i mózgu – aż do krwotoku.

Objawy udaru słonecznego podobne są do objawów udaru cieplnego – poza zaczerwienieniem skóry i brakiem potu. Podobne jest też postępowanie w przypadku zauważenia wyżej wymienionych objawów i powiązaniem tego z długotrwałą ekspozycją głowy na słońce. Również w tym przypadku należy natychmiast doprowadzić do schłodzenia głowy i szyi chłodną wodą lub czymś wyjętym z lodówki (lód, artykuły spożywcze). Jeśli objawy nie ustają, należy natychmiast wezwać pogotowie.