Plecak ewakuacyjny
Zaczniemy od „plecaka ucieczkowego” – oczka w głowie każdego kierowcy, który jeździ po dzikich krajach – jak zwykło się nazywać wśród kierowców kraje ryzyka. W środowisku preppersów – ludzi przygotowanych na trudne czasy – najważniejszym elementem przetrwania w trudnych warunkach (poza oczywiście wiedzą i doświadczeniem), jest plecak ewakuacyjny. Taki plecak ze specjalną zawartością, nazywamy również „plecakiem ucieczkowym” lub w skrócie BOB (od angielskiego określenia Bug out Bag). Dla nas zaś, BOB będzie zwykłym plecakiem miejskim, ale ze wspomnianą niezwykłą zawartością. Dlaczego zwykły plecak? Głównie dlatego, że nie powinien swoim wyglądem odbiegać od popularnych plecaków noszonych przez większość ludzi. Pewnie powtórzę to jeszcze parę razy, ale powinniśmy zapamiętać ważną zasadę, której musimy się trzymać w trudnych czasach, „ciekawych czasach”: swoim wyglądem nie możemy odbiegać od wyglądu zwykłego zjadacza chleba… mamy wtopić się w tłum, być szarym człowiekiem.

O tym, że nasz plecak powinien być niepozorny z wyglądu już wiemy. Idąc jednak do sklepu powinniśmy z tych niepozornych z wyglądu plecaków, wybrać taki, który będzie miał pewne szczególne, ale dla nas istotne cechy. Zacznijmy od koloru. Nie powinien być to plecak w barwach kamuflażu (maskujących). W pewnych warunkach taki plecak (i taki sam ubiór), może być błogosławieństwem – gdy na przykład będziemy się chcieli przedrzeć niezauważeni przez obszary niezaludnione czy leśne. Uważam jednak, że częściej niż w takich warunkach, podróżować będziemy jakimiś środkami lokomocji czy na piechotę drogami publicznymi. Mając na sobie ubranie taktyczne (kamuflażowe) czy w kolorze zielonym albo khaki i podobne wyposażenie, niechybnie wzbudzać będziemy zainteresowanie innych ludzi, a zwłaszcza służb mundurowych. Nosząc zaś zwykłe czarne spodnie (bez dodatkowych kieszeni, które również zwracają uwagę służb) i czarno-szarą, beżową czy brązową kurtkę, łatwo wtopimy się w tłum. Myślę, że najlepszym rozwiązaniem będą zwykłe czarne dżinsy, na których nie widać oznak ubrudzenia, a jeśli już znajdzie się na nich błoto, łatwo można je po wysuszeniu usunąć. Gdy na ramię zarzucimy czarny czy czarno-szary plecak, większego zainteresowania nie wzbudzimy, zaś na terenach niezurbanizowanych czy zalesionych, mniej więcej będziemy zlewać się z otoczeniem… cel kamuflażu zostanie więc po trosze osiągnięty. W terenie zaś zurbanizowanym, czarno-szare kolory są bardzo pożądane. Kolor zatem naszego plecaka powinien być niepozorny – jak większości plecaków miejskich. Jeśli zaś ma jakieś elementy odbijające światło, jaskrawe wstawki lub zamki – należy je zamazać zwykłym czarnym, wodoodpornym mazakiem lub na określony czas zakleić czarną taśmą.
Warto też wybrać plecak na laptop (dobrej marki), bo takie plecaki są solidnie zrobione i mają szerokie i miękkie szelki, co jest bardzo ważne, gdy w perspektywie będziemy mieli wielokilometrowe marsze… a gdy będzie jeszcze miał pas biodrowy i piersiowy – będzie idealny. Również wielkość takich plecaków (około 30l) jest wystarczająca do spakowania potrzebnego dla naszej misji wyposażenia (naszego laptopa też). Mniejszy plecak nie spełni naszego oczekiwania, zaś większy może być kłopotliwy w używaniu i budzący zainteresowanie. Do naszego plecaka koniecznie musimy dokupić też pokrowiec przeciwdeszczowy (w ciemnym, matowym kolorze). I jeszcze jeden istotny szczegół – kształt. Plecak na laptopa, jaki proponuję, jest typowym plecakiem miejskim – noszonym przez przeciętnego człowieka. Pod względem formy i kształtu (jest zazwyczaj jajowaty), nie będzie więc wzbudzał niczyjego zainteresowania… poza złodziejem. Typowy zaś plecak ucieczkowy BOB – nawet jeśli będzie czarny czy szary – ma szczególną dla takich plecaków linię; ma prostopadłościenny kształt, jest bardziej rozbudowany i zazwyczaj ma sporo troków, rzepów i zawieszek na podpięcie czy zawieszenie dodatkowych sprzętów. Często jest przystosowany do systemu MOLLE (modułowy system przenoszenia oporządzenia osobistego, używany w siłach zbrojnych), więc przypomina plecak taktyczny lub specjalny. Taki plecak – mimo, że wielkością nie odbiega od plecaka na laptopa – od razu wzbudzi zainteresowanie, zaś dla służb mundurowych będzie jednoznacznym sygnałem, że mają do czynienia z kimś, kto wykonuje jakąś misję. Jak wyżej wskazywałem, gdy nasz plecak ma jaskrawe czy białe emblematy lub napisy, można je w razie konieczności zamazać czarnym (lub podobnym do tła) flamastrem albo zakleić.
Co w plecaku ewakuacyjnym być powinno, a co być może
Tyle wygląd naszego BOB-a. Zajmijmy się teraz jego zawartością i wyposażeniem. Wyposażenie plecaka ewakuacyjnego, powinno być w zasadzie takie samo – zarówno w okresie letnim, jak i zimowym. W zasadzie, bo w okresie chłodnym musimy przede wszystkim zabrać więcej jedzenia… i bynajmniej nie dlatego, że będziemy zużywać więcej kalorii aby ogrzać ciało, ale dlatego, że tego jedzenia będzie mniej po drodze. Dużo bowiem jedzenia zapadnie w sen zimowy lub zostanie zebranych z pól albo zjedzonych przez zwierzęta. Poza tym, inną bieliznę rezerwową będziemy mieć zimą, a inną latem.
Co do innej zawartości; przede wszystkim powinny się w nim znajdować najcenniejsze dla nas rzeczy osobiste. Zgromadzenie tych rzeczy w jednym plecaku, pozwala nam uchronić je przed zniszczeniem czy utratą w razie nagłej potrzeby opuszczenia naszego auta; wypadek, groźba pożaru (nie koniecznie naszego auta, ale pożaru w pobliżu) czy potrzeby pozostawienia ciężarówki w sytuacji konieczności ewakuacji z zagrożonego terenu (działania zbrojne, zamieszki, anarchia, powódź).

Dla każdego z nas „rzeczy najcenniejsze” będą miały inną postać. Dla jednego będzie to album ze zdjęciami rodzinnymi, dla drugiego maskotki ofiarowane przez kilkuletnią córeczkę, jeszcze inny zabierze ze sobą ważne dokumenty. Gdy dodamy do tego komputer i jakieś zewnętrzne nośniki danych, na których zapisana jest spora część naszego życia, uzbiera się pełen plecak najcenniejszych dla nas przedmiotów… dobrych kilka kilogramów cennych dla nas przedmiotów. Niestety, z reguły nie jesteśmy w stanie z nich zrezygnować, bo w wielotygodniowej trasie często z nich korzystamy… sam tak robię, więc powinienem się w piersi uderzyć jako pierwszy.
Dlaczego zwracam uwagę na wagę takich przedmiotów – zarówno tę liczoną w gramach jak i wspomnieniach? Po pierwsze; wszystkie te przedmioty możemy bezpowrotnie utracić w zdarzeniach, które wymieniłem wyżej, a po drugie; mogą być dla nas poważnym obciążeniem, gdy będziemy wracać do domu bez naszej ciężarówki… może nawet w deszczu i błocie przez setki kilometrów na piechotę. W prosty sposób tego problemu rozwiązać się nie da, ale… możemy tego czy innego rozwiązania spróbować.
Przede wszystkim powinniśmy zrezygnować z wożenia w ciężarówce rzeczy cennych – jeśli ich na bieżąco nie potrzebujemy. Po drugie; mieć porobione i zdeponowane w bezpiecznym miejscu kopie tych rzeczy (zarówno w formie materialnej, jak i cyfrowej), aby, gdy dojdzie do ich utraty czy zniszczenia, móc ich wartość odtworzyć… pamiętajmy, że pożary domów zdarzają się zdecydowanie rzadziej niż wypadki drogowe i pożary aut. I po trzecie; mieć plan odpowiedniego zabezpieczenia i ukrycia rzeczy dla nas cennych – po wyniesieniu ich z ciężarówki, która będzie pozostawiona w obcym kraju, podczas gdy my udamy się w trudną drogę powrotną do domu… w drogę, w której również możemy to wszystko utracić; gdy stracimy nasz plecak lub zostaniemy napadnięci i obrabowani.
