You are currently viewing Kryzys polityczny, zamieszki, działania wojenne, katastrofy cz. 3

Kryzys polityczny, zamieszki, działania wojenne, katastrofy cz. 3

Zawartość plecaka ewakuacyjnego – jak to wszystko spakować?

Okej, skoro już zdecydowaliśmy, jakie z cennych dla nas rzeczy włożymy do naszego plecaka, zastanówmy się teraz nad tym, jak je przed podróżą zabezpieczyć. Pomyślimy też nad dodatkowym wyposażeniem, które pomoże nam szczęśliwie wrócić do domu – nawet, jeśli będziemy musieli się przedzierać na piechotę przez pół Europy, Azji, Afryki, Atlantyk… może jednak zostańmy przy Europie.

Zacznijmy od dokumentów osobistych. Powinny być skopiowane, a ich kserokopie (paszportu, prawa jazdy, dowodu osobistego i innych, które uznamy za ważne), powinniśmy schować do wodoodpornych saszetek. W tym miejscu muszę na coś uczulić. Po schowaniu takich papierowych kserokopii do saszetki zamykanej strunowo (woreczka zamykanego strunowo), zawsze znajdzie się w niej trochę powietrza, które może spowodować rozszczelnienie saszetki, gdy mocno na nią naciśniemy (w napakowanym plecaku o to nie trudno). Gdy potem nasz plecak z jakichś przyczyn zostanie zalany, nasze dokumenty również zostaną zalane, co może spowodować ich zniszczenie. Aby temu zapobiec, dobrym sposobem jest włożyć takie dokumenty do odpowiedniego woreczka i zabezpieczyć próżniowo, jak zabezpiecza się próżniowo artykuły spożywcze (pewnie większość z nas zgrzewarkę próżniową do żywności w domu posiada). Dopiero tak zabezpieczone dokumenty wkładamy do wspomnianej saszetki zamykanej strunowo… worek strunowy przyda się, gdy będziemy musieli dokumenty odpakować i komuś je przedstawić.

Oryginały dokumentów również zabezpieczamy – wkładając je do woreczków zamykanych strunowo lub specjalnych, wodoodpornych etui… oczywiście poza tymi, których na co dzień używamy… mimo wszystko jednak, odpowiednie etui dla nich mamy przeznaczone i gdy zajdzie potrzeba ewakuacji, tam właśnie je umieszczamy. Na karcie pamięci naszego telefonu powinniśmy mieć też zdjęcia naszych dokumentów. Warto też posiadać pendriva i w nim dodatkowo zdeponować ważne dane z naszego komputera i skany dokumentów. Pendrive powinien być zabezpieczony silnym hasłem.

Zabezpieczone przed wilgocią powinny być również papierowe mapy terenu, na którym obecnie przebywamy (chodzi o państwa ryzyka). Nie kupujemy atlasów, ale zwykłe, cienkie i lekkie papierowe mapy… starajmy się nie wyruszać w trasę do takiego kraju bez mapy papierowej. Gdy zaś mamy już atlas (na przykład całej Europy), a nie chcemy inwestować w nową mapę – w sytuacji kryzysowej i konieczności ewakuacji, można w drogę zabrać wyrwane z atlasu konkretne kartki i włożyć je do wodoodpornej saszetki… jeśli oczywiście będzie na to czas.

Sporządzamy sobie również listę ważnych telefonów, jak również telefonów alarmowych danego terenu. Lista powinna zawierać też adresy polskich placówek konsularnych w całej Europie. Listę wkładamy do saszetki zamykanej strunowo lub laminujemy (jeśli lista jest zamknięta co do treści). Lista może być wielkości karty kredytowej – zapisana na obydwu stronach… a jeśli trzeba i dwie takie listy.

Tyle na temat rzeczy dla nas ważnych, dokumentów i elektroniki. Przejdźmy teraz do wyposażenia podróżnego. Wiele z tego, co teraz wymienię pewnie już mamy – mając na uwadze wyposażenie naszego plecaka wycieczkowego. Plecak wycieczkowy jednak, to nie to samo, co plecak ucieczkowy. Powinniśmy mieć dwa różne plecaki i dwa różne zestawy wyposażenia.

Zaopatrzenie w wodę

Zacznę od elementów, które mają bodaj największy wpływ na powodzenie naszego planu szczęśliwego powrotu do domu. Tymi elementami są jedzenie i picie. Na początek weźmy na warsztat picie. Jak już mówiłem we wcześniejszych rozdziałach – bez jedzenia przeżyjemy w dobrym zdrowiu kilka tygodni, ale bez picia tylko kilka dni… w gorącym zaś środowisku kilkadziesiąt godzin. Przytyć i najeść się możemy na zapas, ale na zapas się nie napijemy – jak wielbłądy – bo organizm nadmiar wody natychmiast wydali. Musimy więc mieć w plecaku stałą ilość wody lub coś, co tę wodę pozwoli nam pozyskać z otoczenia.

O tym, że nosimy z sobą wodę w butelkach, mówiłem już w rozdziale poświęconym wycieczkom. Ta jednak ilość wody wystarczy nam tylko na jeden dzień… przy oszczędnym gospodarowaniu i odpowiednim warunkom zewnętrznym, na dwa dni. Co jednak dalej? Wodę możemy pozyskać oczywiście po drodze – kupując ją w sklepie, nabierając z publicznego źródła czy prosząc o nią w domach, które mijamy. Jeśli jednak warunki nam na to nie pozwolą, bo sklepy będą rozszabrowane, w miejscach publicznych nie będziemy mogli się pokazywać, a ujęcia wody nie będą funkcjonować albo będą skażone – wodę będziemy musieli pozyskać z innych źródeł, takich jak; rzeki, stawy, rowy, a nawet kałuże. Jeśli zaś na nic takiego się nie natkniemy, wodę trzeba będzie zbierać z rosy, pić deszczówkę, pozyskiwać z bagniska czy odsalać wodę morską (więcej na temat pozyskiwania wody w terenie, w kolejnych artykułach). Jak widać, na każde przeciwieństwo losu możemy znaleźć sposób… trzeba tylko ten sposób znać i mieć odpowiednie narzędzia, i czas.

Najlżejszym i najtańszym narzędziem do pozyskiwania wody zdatnej do picia, jest tabletka do uzdatniania wody… nie każdej wody oczywiście. Po wrzuceniu jednej tabletki do litra wody z jeziora, stawu czy rzeki – po kilkudziesięciu minutach, mamy litr wody zdatnej do picia. Nieco droższym rozwiązaniem jest lampa UV do uzdatniania wody. Taką lampę (przypomina długopis) wkłada się do pojemnika z wodą i po 1-2 minutach mamy wodę czystą biologicznie. Ostatnim i najbardziej uniwersalnym sposobem uzdatniania wody jest zastosowanie filtra turystycznego lub wykonanego samodzielnie. O ile tabletki i lampy UV oczyszczą nam wodę jedynie z zanieczyszczeń biologicznych – pozostawiając zanieczyszczenia chemiczne, to filtry turystyczne zrobią to wręcz idealnie – biologicznie i chemicznie. Jest to dość drogie rozwiązanie (100-300 złotych i więcej), ale korzystne pod każdym względem. Są oczywiście różne filtry turystyczne, ale najprostsze tzw. „słomki” są małe (wielkości grubego cygara czy większej strzykawki), lekkie i pozwalają pić wodę prosto ze stawu czy rzeki. Na taki filtr można też nakręcić zwykłą plastikową butelkę PET po jakimś napoju – wypełnioną brudną wodą – i ściskając ją, przetłoczyć przez filtr uzyskując czystą, zdatną do picia wodę. Trzeba jednak pamiętać, że tego typu filtry (słomka), nie posiadają wkładu węglowego, więc nie usuną nam zanieczyszczeń chemicznych, które możemy spotkać w wodzie znajdującej się w kałużach miejskich czy polnych, rowach melioracyjnych (pestycydy, nawozy sztuczne), czy takich znajdujących się w bezpośredniej bliskości dużych zakładów czy fabryk (szkodliwy pył, kurz, wyziewy z kominów itp.). Do filtrowania wody mogącej zawierać zanieczyszczenia chemiczne, wybieramy filtr dwuetapowy, jest nieco większy od słomki, bo ma wymienne wkłady zawierające węgiel aktywowany (jeden wkład węglowy przefiltruje około 100 litrów wody). Taki filtr jest też nieco droższy, ale zapewnia nam  pozyskiwanie wody z praktycznie każdego źródła, nawet z kałuży (poza wodą słoną z odpadów kopalnianych i morską – taką wodę najlepiej przedestylować).

Trudno przewidzieć, co może nas w drodze spotkać, więc warto mieć co najmniej dwa rozwiązania ze sobą. Rekomendowałbym tabletki (zanieczyszczenie biologiczne) i filtr turystyczny dwuetapowy (zanieczyszczenie biologiczne i chemiczne). Filtr – zarówno ten zwykły, jak i ten dwuetapowy – pozwoli nam też pozbyć się skażenia radioaktywnego, które w postaci opadu radioaktywnego może się pojawić po awarii elektrowni atomowej czy ataku jądrowym. Należy też pamiętać o tym, że używany filtr (wilgotny), nie może zamarznąć. Jeśli do tego doszło, nie nadaje się do użycia. W czasie mrozów należy go nosić w wewnętrznej kieszeni kurtki lub w kieszeni kamizelki – pod kurtką. W swoim zestawie do uzdatniania wody, warto mieć również niewielki filtr bawełniany do wstępnego filtrowania wody z zanieczyszczeń mechanicznych (do kupienia w sklepach militarnych i survivalowych) i kilka filtrów do kawy.