You are currently viewing Holywins ze świętymi, czy Halloween z potępionymi?

Holywins ze świętymi, czy Halloween z potępionymi?

Zbliżają się święta; Wszystkich świętych i Dzień Zaduszny (w Kościele katolickim nie ma „święta zmarłych”). Dla większości z nas jest to czas szczególny; czas zadumy nad swoim życiem, miejscem w historii rodziny, miejscem w otaczającym nas świecie. Przy okazji odwiedzania grobów bliskich, którzy już odeszli, pojawia się nostalgia za dzieciństwem, bliskimi czy przyjaciółmi z którymi tak dobrze nam się żyło; bawiło, rozmawiało czy wreszcie jadło babcine pierogi, czy sznycle.

Te święta, choć nieodparcie wiążą się z umieraniem i cierpieniem, nie wywołują w nas – o dziwo – chandry czy przygnębienia. Owszem, wspominamy czas, gdy takich uczuć doświadczaliśmy, ale to tylko wspomnienia. W uroczystość Wszystkich Świętych, większość z nas odczuwa wewnętrzny spokój, a nawet radość, że osoby, które wspominamy, cieszą się już błogim odpoczynkiem wśród swoich bliskich, wśród świętych, aniołów i Boga, którego mogą oglądać twarzą w twarz. Modląc się zaś za ich dusze, po cichu liczymy, że w jakiś sposób one pomogą nam w naszej, nierzadko trudnej wędrówce do zbawienia. Czasami też w duchu proponujemy im układ; „ja będę modlił się za was, a wy módlcie się za mnie”… Kościół naucza bowiem, że dusze czyśćcowe i zbawione nie mogą modlić się za siebie i inne dusze tam się znajdujące. Mogą się za to modlić za nas, jak my możemy modlić się za nie, by w ten sposób pomóc im w osiągnięciu rzeczywistości nieba. Skoro zaś jesteśmy przy modlitwie za dusze zmarłych – warto pamiętać, że największą dla nich wartość stanowi ofiarowana im Msza święta i odpust. W oktawie ponadto uroczystości Wszystkich Świętych (oktawa, to osiem kolejnych dni po święcie), odpust zupełny można ofiarować codziennie – uczestnicząc we Mszy św., nawiedzając cmentarz i odmawiając modlitwę na intencje Ojca świętego.

Miłe uczucia związane z uroczystością Wszystkich Świętych, mogą też wywoływać wspomnienia z dzieciństwa, kiedy to odwiedzaliśmy pięknie udekorowane cmentarze, gdzie wśród morza wieńców i kwiatów migotały kolorowe światełka palących się świec i zniczy. Gdzie spotykaliśmy wielu miłych i uśmiechniętych ludzi i nieznanych nam lub dawno nie widzianych krewnych. Dla dzieci jest to również czas ciekawej zabawy w zapalanie zniczy czy odpalanie świec (zabawy ze świecami, to oczywiście zabawy starszego pokolenia).

Również dla dorosłych, to czas spotkań z dawno nie widzianymi krewnymi czy przyjaciółmi. To czas odwiedzin, wspólnego biesiadowania i niekończących się rozmów i wspominania w miłej atmosferze. Wspaniały czas i wspaniała tradycja… jak wspaniałą tradycją jest zakładanie rodzin, wychowywanie dzieci i troska o bliskich – aż do odprowadzenia ich na cmentarz.

 Mamy niestety „przeciwnika” (po hebrajsku „Satan”), który zrobi wszystko, aby tego wszystkiego nas pozbawić… pozbawić nas ciepła rodzinnego, tradycji, modlitwy i miłości aż po grób. Jednym z jego posunięć jest odebranie nam wspaniałej tradycji obchodzenia tych świąt i zastąpienia jej obróconym w żart świętowaniem Halloween. Czy można świętować śmierć albo horror? Czy można sobie żartować z cierpienia, z umierania? Pewnie wielu ludzi, którzy o śmierć się nigdy nie otarli, którzy jej nigdy nie widzieli i którzy jej nie dotknęli, a życie wieczne jest dla nich jakąś bajką, uzna, że tak. Śmierć jest dla nich abstrakcją, jak abstrakcją dla wielu kierowców jest wypadek samochodowy, który może się również im przytrafić.

Czy jednak jedynym zamysłem Szatana jest pozbawianie nas tradycji, wyższych uczuć, zadumy i zastąpienie jej wesołą zabawą? Czy w końcu jedynym zamysłem Szatana było też odciągnięcie nas od Boga i powinności wobec naszych bliskich zmarłych? Oczywiście, że nie. Halloween, to jego święto i celebracja tego obyczaju, jest oddawaniem czci Szatanowi. Pomijając korzenie tego „święta”, które sięgają czasów pogaństwa i polegały na oddawaniu czci złym duchom w celu zjednania ich sobie, oraz oddawaniu się praktykom magicznym, należy z całą stanowczością stwierdzić, że dzisiejsze niby zabawy są spuścizną i kontynuacją najgorszych praktyk z przeszłości. Przez tę niewinną zabawę otwieramy się na rzeczywistości, których nie znamy (magia, okultyzm itp.) i pozwalamy istotom duchowym (demonom) egzystującym w tej rzeczywistości, bezpośrednio na nas oddziaływać, a nawet nas zniewalać (szerzej o tym na naszym blogu w artykule; „Czy Szatan i piekło rzeczywiście istnieją?”). Pamiętajmy, że po naszym świecie krążą jedynie demony i dusze potępione, których kontrolują i z którymi ciągle walczą wyznaczeni do tego aniołowie i nasi Aniołowie Stróże. Jeśli więc kogoś przyzywamy i składamy mu ofiarę – nawet w dobrej wierze, to na nasze wezwanie przybędą tylko demony i dusze potępione. Dusze niedoskonałe przebywają w czyśćcu, zaś do nas mogą przybyć w wyjątkowych sytuacjach z woli Boga i to pod kontrolą anioła, kiedy to Bóg pozwala im wrócić na ziemię aby pojednać się z innymi ludźmi czy prosić o modlitwę i pomoc w szybszym dostąpieniu radości nieba. Dusze zaś zbawionych, przebywają w niebie – ciesząc się radością oglądania Boga twarzą w twarz; to właśnie w uroczystość Wszystkich Świętych obchodzimy ich święto. Bóg pozwala również świętym i błogosławionym kontaktować się z nami, by pomóc nam w zrozumieniu prawd wiary i znalezieniu drogi do zbawienia – jednak tylko z Jego inicjatywy i z Jego woli, a nie w wyniku wywoływania ich duchów przez ludzi. Jeśli już ktoś do nas przybędzie – podający się za świętego czy kogoś, kogo znamy i wyglądający jak on – możemy być pewni, że to podszywający się pod niego demon.

Dzień Zaduszny zaś (drugiego listopada), poświęcony jest modlitwie za dusze czyśćcowe. W dzień Wszystkich Świętych oraz Dzień Zaduszny, jak również w osiem kolejnych dni (oktawa uroczystości Wszystkich Świętych), możemy wyprosić dla zmarłych odpust zupełny (natychmiastowy transport do nieba!). Odpust zupełny, który chcemy ofiarować jakiejś zmarłej osobie, otrzymujemy przez uczestnictwo we Mszy św. i przyjęcie Komunii św., nawiedzenie cmentarza i odmówienie modlitwy w intencjach Ojca świętego. Intencje papieskie to specjalne modlitwy, które papież wyznacza na każdy miesiąc. Są to prośby, które papież kieruje do wiernych – zachęcając ich do modlitwy w intencjach, które są ważne zarówno w kontekście Kościoła, jak i świata. Ofiarując komuś odpust i odmawiając za nich modlitwę w intencjach papieskich, nie trzeba ich znać. Wystarczy tylko w duchu wypowiedzieć formułkę, że te modlitwy (np. Pod Twoją obronę…) odmawiamy w intencjach Ojca świętego. Warunkiem uzyskania odpustu zupełnego jest łaska uświęcająca i wolność od przywiązania do grzechu. Jeśli tych warunków nie spełnimy, odpust będzie tylko cząstkowy… niemniej; lepszy rydz, niż nic.

Wracając do Halloween – tu na ziemi w ten dzień i pozostałe dni roku, możemy się spotkać jedynie z demonami i duszami potępionymi, które – jak mówił św. Piotr – krążą po świecie jak lew ryczący, szukający kogo by pożreć (1 P 5,8). Jeśli więc w przeszłości oddawano w ten dzień cześć jakimś duchom, to oddawano cześć demonom i duszom potępionym, i żadne sposoby przebłagania ich czy zjednania nie miały sensu i nie przynosiły nikomu korzyści… poza oczywiście Szatanem i jego aniołami. Oddawanie czci i składanie ofiar, należy się jedynie Bogu; nawet nie aniołom i świętym, tylko Bogu. Podobnie jest z celebracją Halloween; ludzie najzwyczajniej w świecie oddają cześć demonom. Celebrowanie tego niby święta, to jak otworzyć na noc okno w buszu pełnym jadowitych węży, skorpionów i pająków. Barometrem zaś tego szatańskiego oddziaływania na nas i naszych bliskich, i jego skutków, jest nasze podejście do rodzimej religii i zachowanie po uczestnictwie w tych „zabawach”; wiele opętań wśród dorosłych i dzieci, wzrost liczby samobójstw i zabójstw, wzrost przestępczości, brak zainteresowania sacrum i kultywowaniem praktyk religijnych. Uroczystość Wszystkich Świętych która po Halloween następuje, jest dniem świętym i w tym dniu obowiązuje nas uczestnictwo we Mszy świętej; ilu z celebransów Halloween uczestniczy w tym dniu we Mszy świętej? znikoma ilość. Dla Szatana znajdują czas, dla Boga nie… w swoim czasie od obojga otrzymają zapłatę.

Skrajnie zaś nieodpowiedzialnym zachowaniem rodziców i opiekunów w placówkach publicznych (szkoły, przedszkola, a nawet żłobki!), jest namawianie dzieci do zakładania na siebie upiornych, wywołujących u nich strach strojów i uczestnictwa w „zabawach” ku czci śmierci i diabła. To swoiste oswajanie dzieci z magią i okultyzmem ma podobne działanie jak książki o Harrym Potterze, które mieszają dzieciom w głowach już na samym starcie. Wszystko to napędza biznes okultystyczny, który obecnie przeżywa prawdziwy boom, a jego zyski na świecie idą w miliardach dolarów. Trudno się więc dziwić, że stajemy się cywilizacją śmierci, jeśli dzieci od najmłodszych lat sobie ją lekceważą i banalizują (a może taka właśnie jest idea „inżynierów społecznych”, szatańskich inżynierów?). Czy myślisz, Przyjacielu, że Bóg będzie się temu biernie przyglądał? Z kart Pisma Świętego wiemy, że takie zachowania pociągają za sobą surowe i tragiczne konsekwencje. Konsekwencje, które poniesie każdy z nas – niezależnie, czy brał w tym udział czy nie. Poza tym Halloween nie kończy się wraz ze świtem dnia następnego, bo obok ubrań, masek i upiornych makijaży, wprowadzamy do swoich domów przedmioty (rekwizyty halloweenowe i okultystyczne), które jako nieodłącznie wiążące się z magią i okultyzmem, stanowią już realne zagrożenie duchowe; niosą bowiem w sobie negatywną, demoniczną energię (pamiętajmy, że w przedmiotach poświęconym bożkom, również mogą przebywać demony i należy je zniszczyć lub egzorcyzmować). Jak my zapalamy znicze i lampki Panu Bogu pod krzyżem czy świętym i naszym bliskim zmarłym, tak poganie (Celtowie, bo to z ich wierzeń obyczaj Halloween się wywodzi) zapalali kaganki w dyniach dla uczczenia złych duchów (demonów). My zapalamy światła zniczy jako symbol pamięci i niegasnącej nadziei, oni w celach magicznych. Palili też ogniska, do których w noc halloweenową wrzucali ofiary ku czci boga śmierci (celtyckie święto Samhain, obchodzone w okolicy 1 listopada, odnosiło się do umierania… w tym dniu symbolicznie umierało życie w naturze, by na wiosnę znów się odrodzić). Nie można oczywiście zarzucić Celtom złej woli czy działania z premedytacją, bo po prostu szukali Boga po omacku – chrześcijaństwo jeszcze do nich nie dotarło. Co do zaś dzisiejszych promotorów i celebransów Halloween, ci działają z pełną świadomością co robią, bo Kościół i papieże jasno wypowiadają się w tej kwestii; Halloween jest dla katolików zakazane i nie powinni oni brać w tym udziału.

Innym zagrożeniem płynącym z celebracji Halloween, jest banalizacja problemu życia po śmierci, kary za grzechy i piekła – jako rzeczywistości, która może nas czekać. Ta pułapka Szatana, ma nas uśpić, osłabić naszą czujność wobec zagrożeń mogących pozbawić nas skarbu, jakim jest życie wieczne. Pod rękę z diabłem na tym polu idą też media, oświata (no, chyba raczej ciemnota) i biznes, który nie pogardzi żadnym pieniądzem – nawet, gdy śmierdzi.

„Unikajcie wszystkiego, co ma choćby pozór zła.” 1 Tes 5,22. Święty Paweł dał nam czytelną wskazówkę, czy celebracja Halloween jest dla nas bezpieczna, czy też należy jej unikać. Jeśli nawiązywanie do kultu potępionych, demonów i morderców nie niesie dla nas w sobie pozoru zła, to chyba mamy spaczoną psychikę. I jeśli horror i zabijanie jest dla nas zabawne, to rzeczywiście coś z nami jest nie tak. Wielu ludzi ukrywa swoje ciągoty do sadyzmu czy potworności, bo na zewnątrz grozi im za to wykluczenie społeczne albo więzienie, ale w taki dzień czują się spełnieni… mogą sobie pofolgować i pobalować… choć w przebraniu i na niby, niemniej dreszczyk emocji jest. Również w Internetach spotyka się takich zakamuflowanych sadystów w rubryce; KOMENTARZE… nazywa się ich z nowoczesna „hejterami”, choć w rzeczywistości są zwykłymi sadystami, którzy w wypadku działań zbrojnych czy anarchii, staliby się gwałcicielami, seryjnymi zabójcami i oprawcami różnej maści.

I na zakończenie jeszcze coś; jeśli już chcemy bawić się w takie upiorne zabawy, to róbmy to sami lub z osobami, które odróżniają dobro od zła i potrafią się w porę wycofać. Zostawmy jednak w spokoju dzieci, które dopiero kształtują swój światopogląd i spojrzenie na otaczającą ich rzeczywistość. Jeśli chcemy iść do piekła, idźmy tam sami, a nie ciągnijmy za sobą niewinne i bezbronne dzieci. Nie bądźmy Korachem i jego zgrają, która spłonęła w ogniu za swój grzech spiskowania i sprzeciwiania się Mojżeszowi, i woli Bożej. Niestety, ziemia pochłonęła również ich rodziny wraz z dziećmi. Czy tego chcesz dla swoich dzieci, Przyjacielu? Ale cóż, to przecież tylko historia biblijna, która – zdaniem niektórych – nie wiadomo przez kogo i dla kogo została napisana.