You are currently viewing Epidemie cz. 2

Epidemie cz. 2

Jak walczyć o przetrwanie – swoje i bliskich?

Co zatem robić, aby się nie zarazić czymś, co może się znów na świecie pojawić, a co będzie groźniejsze od COVID-19 lub choroby do domu nie przynieść? Aby skutecznie walczyć z patogenami, musimy przestrzegać kilku zasad. Wśród nich są: noszenie maseczek ochronnych, częste mycie lub dezynfekcja rąk i utrzymywanie dystansu społecznego.

mężczyzna w maseczce

Podstawowym środkiem zapobiegającym zakażeniu jest maseczka. Odpowiednio dobrana i używana maseczka może nas uchronić – nie tylko przed zakażeniem, ale i przed przekazaniem wirusa dalej – jeśli jesteśmy jego nosicielami, a chorujemy bezobjawowo… często nic o tym nie wiedząc. Aby powstrzymać patogen, musimy używać profesjonalnych masek, które odpowiednio przefiltrują zasysane powietrze. Noszona przez nas maseczka musi szczelnie przylegać do twarzy, aby przez luki nie przedostało się nieprzefiltrowane powietrze (ważne jest odpowiednie wygięcie klipsa nosowego). Należy pamiętać, że noszona przez niektórych mężczyzn broda, w znacznej mierze ogranicza szczelność maseczki (na naprawdę trudne czasy; zabójcza epidemia, atak biologiczny czy chemiczny, skażenie chemiczne, najlepsza jest maska pełnotwarzowa). Używając masek ochronnych należy stosować się do załączonych instrukcji ich użytkowania. Maseczkę trzeba też umiejętnie zakładać i zdejmować. Przed założeniem maseczki, należy umyć lub zdezynfekować ręce. Również po jej zdjęciu, ręce dezynfekujemy lub myjemy. Podczas zdejmowania maseczki – nie dotykamy jej czaszy, ale trzymamy ją za troczki. Po zdjęciu maseczki postępujemy z nią zgodnie z załączoną instrukcją.

Na rynku jest spory wybór masek, które przed zakażeniem mogą nas ochronić. Należy jednak zwracać uwagę, aby nie używać masek z gumowym zaworkiem, gdyż ten zawór pozwala na wydychanie niefiltrowanego powietrza na zewnątrz. Jeśli jesteśmy nosicielem wirusa – wydychamy go na zewnątrz przez ten zaworek i infekujemy innych ludzi.

Wirus do naszego organizmu może się też dostać przez kanaliki łzowe oczu. Aby się przed tym ustrzec, powinniśmy nosić okulary ochronne lub wspomnianą wyżej maskę pełnotwarzową. Tu jednak napotykamy na zrozumiałą barierę. Nikt z nas nie chce narazić się na kpiny otoczenia. Jakkolwiek chodzenie w przyłbicy (która notabene tylko częściowo nas przed wirusem chroni) nie było postrzegane jako dziwactwo, to chodzenie w goglach ochronnych i masce, może być już śmieszne. Kierowcy zawodowi w większości są mężczyznami, „macho” (czyt. maczo) i mało kto pozwoli sobie na kpiny kolegów czy koleżanek, więc problem jest poważny i chyba nie da się go przeskoczyć… na razie, kiedy mamy do czynienia z łagodną chorobą, bo kiedy spotkamy się z czymś groźniejszym, nikt na śmieszność nie będzie zwracał uwagi.

Zasada czystej i brudnej ręki

Wirusa możemy wprowadzić do organizmu również przez usta, nos czy oczy – dotykając ich skażonymi rękami (statystycznie, człowiek dotyka tych części twarzy kilkadziesiąt razy dziennie – najczęściej zupełnie nieświadomie). Jeśli gdzieś poza naszym autem dotykamy różnych przedmiotów czy sprzętów – możemy skazić ręce wirusem, który ktoś chory na nich zostawił. Tu również napotykamy na poważny problem, bo nie jesteśmy w stanie po każdorazowym powrocie do samochodu, odkażać całego siebie i wszystkie sprzęty w aucie. Nikt nie ma na to po prostu czasu.

Jest jednak pewien sposób radzenia sobie z tym problemem. To stara metoda, na którą zwrócił uwagę Mahatma Gandhi, kiedy walczył z częstymi epidemiami w Indiach. Upowszechnił on zwyczaj podziału rąk. Lewa ręka służyła do wykonywania czynności brudnych, zaś prawa do wykonywania czynności czystych np. jedzenia i przygotowywania posiłków. U nas powinno być podobnie. Kiedy opuszczamy auto, na lewej ręce powinniśmy mieć jednorazową rękawiczkę (najlepsze są rękawiczki nitrylowe; są mocne, dobrze dopasowane i nie uczulają) i tą ręką dotykać różnych rzeczy czy sprzętów znajdujących się w przestrzeni publicznej; otwierać nią drzwi, pobierać i przekazywać dokumenty itp. Prawą zaś ręką dotykamy klamki czy kluczyków do naszego samochodu, naszych dokumentów czy naszego prywatnego długopisu, którym podpisujemy dokumenty. I ważna zasada; zawsze nosimy własny długopis, którego nikomu nie udostępniamy, a publicznych długopisów nie dotykamy! Powinniśmy się również nauczyć podpisywania dokumentów bez kładzenia dłoni na kartce. Nawet, jeśli na obydwu rękach mamy jednorazowe rękawiczki – zachowujemy zasadę jednej ręki czystej, a drugiej brudnej. Podobnie postępujemy z naszym ubraniem. Wydzielamy w nim tzw. „brudne” kieszenie na potencjalnie skażone rzeczy np. dokumenty, które otrzymujemy, jakieś klucze, plomby, pejdżery czy pieniądze. Zaś do wydzielonych kieszeni „czystych”, wkładamy kluczyki do naszego samochodu, prawo jazdy, dowód osobisty czy kartę płatniczą (jeśli to możliwe – za wszystko płacimy kartą płatniczą – unikając gotówki, a kod pin wciskamy palcami brudnej ręki).

Zasada podziału rąk powinna nam towarzyszyć zawsze kiedy opuszczamy auto – czy to idąc do biura, czy na stację benzynową, czy na zakupy. W biurach, sklepach czy na stacjach benzynowych są zazwyczaj umieszczone dozowniki z płynami do dezynfekcji rąk. Trzeba z tego korzystać – zarówno przy wejściu do obiektu, jak i przy wyjściu. Warto się również zaopatrzyć w foliowe koszulki na dokumenty, do których wkładamy pobrane dokumenty lub wrzucamy do nich kluczyki do swojego samochodu, które czasami będziemy musieli oddać (np. przy korzystaniu z prysznica na stacji benzynowej czy podczas załadunku/rozładunku w niektórych firmach). Nie pozwalamy, aby ktokolwiek obcy naszych kluczyków, osobistych dokumentów czy długopisu dotykał! Kiedy coś takiego się zdarzy, prosimy osobę za to odpowiedzialną o możliwość dezynfekcji naszych osobistych przedmiotów. Jeśli to niemożliwe, musimy zrobić to sami. Aby poradzić sobie w takich sytuacjach, warto nosić w kieszeni woreczek z nasączoną płynem bakteriobójczym lub zwykłym spirytusem, szmatką (np. 2-3 chusteczki dla niemowląt nasączone preparatem). Taką szmatką możemy w razie potrzeby odkazić ręce czy osobiste przedmioty.

Po wyjściu z biura, sklepu czy innego obiektu i zachowaniu zasady jednej ręki brudnej – czystą ręką zdejmujemy rękawiczkę z drugiej ręki, wywracając ją na lewą stronę. Rękawiczkę jednorazowego użytku wyrzucamy, nie korzystamy z niej ponownie. Jeśli jednak nie mamy ich wiele, można je przemyć preparatem wirusobójczym, po czym zdjąć je i wykorzystać ponownie… nie są one jednak zbyt drogie, więc lepiej je wyrzucić. Po zdjęciu rękawiczek można raz jeszcze przemyć ręce płynem dezynfekującym czy przetrzeć szmatką. Gdy mamy pewność, że obie ręce są czyste, otwieramy auto i swobodnie dotykamy wszystkich sprzętów czy dźwigni wewnątrz. Jeśli przynieśliśmy z sobą jakieś dokumenty czy pejdżer – wkładamy je do foliowej koszulki i ponownie odkażamy ręce… poza tym, dobrze jest mieć w aucie praktyczny dozownik z płynem dezynfekującym i zacząć się do tych procedur przyzwyczajać, bo wirus SARS-CoV-2 jest tylko preludium do walki z ludźmi zawadzającymi ekoszaleńcom i zostanie z nami na długo, a w międzyczasie powstaną inne wirusy i epidemiczne zagrożenia.