Pojmanie podczas ucieczki

Tyle w temacie; „Internowanie kierowcy”. Omówmy teraz groźniejszy scenariusz; „Pojmanie w drodze do domu czy podczas ucieczki”. Gdy znajdziesz się w takiej sytuacji, czeka Cię śledztwo i przesłuchania. Gdybyś był szpiegiem czy dywersantem, mógłbyś kluczyć w zeznaniach i kombinować… w końcu miałeś jakieś zadanie do wykonania i na taką okoliczność zostałeś przygotowany w toku długiego i wymagającego szkolenia. Ale Ty, Przyjacielu, jesteś tyko kierowcą, który chce wrócić do domu. Gdy jesteś grubym, śmierdzącym typem w brudnych gaciach i drajwerskiej czapeczce, może Ci uwierzą i odeślą do obozu lub więzienia, gdzie będziesz czekał w beznadziei na zmiłowanie losu… może nawet całymi latami. Jeśli jednak jesteś młodym, inteligentnym i wysportowanym mężczyzną – masz problem… co drugi szpieg czy dywersant będzie im opowiadał, że jest wracającym do domu kierowcą. Aby więc oszczędzić Ci trudów przesłuchań (może bardzo brutalnych… na pewno bardzo brutalnych), radzę nie kombinować, nie kłamać i nie kluczyć. Nie jesteś przestępcą i nie jesteś dywersantem; jesteś wystraszonym kierowcą, który chce wrócić do domu… musisz w to wierzyć i tej wersji się trzymać… płakać gdy biją, drżeć, patrzeć w oczy, bić się w piersi i szczerze o wszystkim zapewniać – nawet, gdy kątem oka będziesz spoglądać jak by tu uciec.
Jeśli będą Cię podejrzewać o coś większego – a będą – musisz być przygotowany na przeróżne metody przesłuchań. W podrzędnej placówce będą pewnie bezpośredni i brutalni – wymuszając na Tobie zeznania siłą i zastraszaniem. Jeśli nic nie wskórają – a nie wskórają, bo przecież jesteś kierowcą, który chce wrócić do domu – i niczego więcej się od Ciebie nie dowiedzą, przekażą Cię wyżej. Tam wszystko zacznie się od nowa, tyle, że na większą skalę. Dokładnie sprawdzą Twoje zeznania i skonfrontują je z rzeczywistością tzn.; z dokumentami, jakie im przedstawisz, z informacjami o Twojej ciężarówce, o celu podróży do ich kraju, o rodzinie, bliskich, znajomych, poglądach politycznych itp. Wiele razy będą pytać o to samo (w świetle jupiterów, pod czujnym okiem kamery termowizyjnej itp.) i jeśli wszystko będzie się zgadzać, może Ci odpuszczą i odeślą do więzienia… w końcu takich delikwentów do sprawdzenia będą mieli wielu. Jeśli jednak będą mieć jakieś wątpliwości, będą drążyć dalej… oni również mają pojemne serwery aby zapisywać każde Twoje słowo, każdy gest, każdy błysk w oku, każdą zmianę temperatury Twojej twarzy; oni również korzystają z programów z odpowiednimi algorytmami i sztucznej inteligencji. Może będą używać przemocy, a może metod bardziej wyrafinowanych… choć najpewniej jednego i drugiego. Być może będą Cię faszerować psychotropami; raz będziesz czuł potworny strach przed kolejnym przesłuchaniem, a raz pójdziesz na przesłuchanie w euforycznym wręcz nastroju… będą po prostu Tobą manipulować. Będą chcieli Cię zmiękczyć, by do czegoś Cię zmusić… nie można wykluczyć, że mogą mieć wobec Ciebie jakieś diabelskie plany.
Ale na tym nie koniec. Gdy wrócisz do celi, w której będzie kilkanaście czy kilkadziesiąt osób, konfidenci będą się najpewniej do Ciebie zgłaszać, ale jeśli w celi będzie Was trzech, czterech – bądź pewien, że trzech pozostałych to konfidenci, agenci i prowokatorzy. Jeden będzie udawał wroga, drugi przyjaciela, a trzeci milczka… wszyscy oni będą jednak prowadzić grę do tej samej bramki, na której będziesz stał Ty… sam. Będą się awanturować i prowokować, będą Cię pozbawiać snu, ale będą też z Tobą szukać wspólnego języka. Będą tworzyć intrygujące historie (tzw. tematy zastępcze), aby skierować i skupić Twoje myśli na tych tematach, a nie na tym, kim są, co z tobą robią i jaką prowadzą wobec Ciebie grę. Przez cały czas będą grać na Twoich emocjach. Najprościej rzecz ujmując, będą Cię chcieli rozgryźć lub totalnie złamać… w celi i na przesłuchaniach. Pewnie szybko się to stanie lub szybko się załamiesz… przy tak wyrafinowanej strategii i możliwościach, niewielu daje sobie z tym radę. To ludzkie, nie jesteśmy maszynami… byleś tylko, Przyjacielu, nie podpisał na siebie jakiegoś wyroku, byleś tylko nie zdradził swojej rodziny albo Ojczyzny. Pamiętaj, że taka zdrada pociąga za sobą ofiary… czasami jednostki, a czasami tysiące ofiar… czy chciałbyś z tym żyć? Pamiętaj też, że wszystko, co powiesz na przesłuchaniu czy w celi, będzie użyte przeciwko tobie lub innym… nawet banalne rzeczy o których mówisz, mogą być wykorzystane – na pewno będą wykorzystane – w złym celu i mogą przynieść tragiczne konsekwencje. Milczenie jest złotem – nie bez powodu ta maksyma jest tak rozpowszechniona na całym świecie. Wszyscy wiedzą, że Bóg dał nam dwoje uszu, ale jeden język… pomyślmy dlaczego – nie tylko w kontekście ekonomii budowy naszego ciała, ale i ekonomii naszego zbawienia i zbawienia innych ludzi. Pamiętaj o tym wszędzie i zawsze gdy chcesz otworzyć usta. W sytuacji zaś krytycznej, zdecydowanie lepiej… o „niebo” lepiej będzie dla Ciebie poświęcenie swojego życia niż zdrada bliskich i Ojczyzny… i dla własnej korzyści poświęcenie życia innych, często niewinnych ludzi.

Trudna sprawa – znana Ci pewnie tylko z filmów i książek. Wszystko jednak przed Tobą, bo czasy zmieniają się na naszych oczach w zastraszającym tempie i w zastraszającym kierunku, więc powinieneś być na coś podobnego przygotowany. Materia jest rzeczywiście trudna i wydaje się, że wszelkie rady są tu pozbawione sensu, bo okoliczności w których możemy się znaleźć, nikt z nas nie jest w stanie sobie wyobrazić ani przewidzieć… nikt, oprócz tych, którzy coś podobnego przeżyli.
Istnieje jednak pewna nadzieja i pewna droga w dobrym kierunku. Cofając się nieco, należałoby zwrot „wszelkie rady”, zweryfikować, bo nie jest on do końca prawdziwy. Po raz kolejny – jak bywało to już wcześniej na tym blogu – odwołam się do Boga i Jego opieki nad nami. Wielokrotnie już mówiłem, że jesteśmy przez naszego Stwórcę uważani za Jego dzieci. Mówiłem też, że nic w naszym Uniwersum nie dzieje się bez Jego woli i przyzwolenia. Nie inaczej będzie również z naszą drogą do domu. Gdy uda nam się przebyć długą i niebezpieczną wędrówkę do żony, do dzieci, do rodziny – będziemy mówić, że mieliśmy szczęście. Ale co to jest „szczęście”? Pewnie uznamy, że doświadczyliśmy szeregu korzystnych zbiegów okoliczności. Ale, czy aby na pewno? Pozwólcie, że po raz kolejny przywołam zjawisko wielokrotnie rzucanej monety. Na sto rzutów, mniej więcej 50 razy będzie orzeł i 50 reszka. Jeśli jednak ktoś wyrzuci 90 czy chociaż 80 razy orzeł – powiemy, że miał szczęście… niebywałe szczęście. Czy w praktyce taka ewentualność istnieje? Raczej nie albo bardzo, bardzo rzadko – może raz na milion testów, co tylko potwierdza regułę… chyba łatwiej byłoby wygrać milion na loterii. A tak właśnie działa Bóg – ukrywając się niejako przed nami, tworzy szczęśliwe zbiegi okoliczności… poza tym, On również był w więzieniu, więc temat jest Mu bliski i – mówiąc nieco po ludzku – leży mu na sercu. Jeśli poprosimy Boga o pomoc, Ten będzie wpływał przez swego Ducha na nas samych – jakby nami kierując – i na innych ludzi, aby nam pomagali, bądź zaniechali wyrządzenia nam krzywdy. Powiemy wówczas, że mieliśmy ogromne szczęście.

Gdy jednak o Bogu zapomnimy albo usuniemy Go ze swego życia, Jego miejsce zajmie Szatan. Niestety, szatan lubi Boga małpować, tyle, że pod kreską, więc będzie nas prześladować pech. I niczego się nie domyślając, powiemy, że mieliśmy pecha. Szatan – podobnie jak Bóg – również będzie na nas wpływał – wodząc nas po fałszywych ścieżkach. Będzie też wpływał na innych ludzi – a ma taką moc – jednak w ten sposób, aby nam szkodzili lub pociągnęli za sobą na złą drogę… tragiczną dla nas drogę. Aby temu zapobiec, aby zapobiec sytuacjom, że będzie nas prześladował pech, zaproponowałem włączyć do naszego wyposażenia ewakuacyjnego niewielką karteczkę z pewną modlitwą; Psalmem 91, do codziennego czytania. Jest to niezwykła modlitwa, bo jej treść odnosi się nie tylko do rozmowy z Bogiem, ale i z naszym wewnętrznym ja. Ta modlitwa pomaga nam utrzymać nie tylko stałą łączność z naszym Niebieskim Ojcem i głęboką w Niego wiarę, ale i pogodę ducha, i odwagę do działania. Pomoże nam też utrzymać morale na poziomie wystarczającym do pokonania wszelkich niebezpieczeństw i trudności. Pamiętajmy, że nawet gdy będzie ciężko, Bóg nie da nam krzyża ponad nasze siły i przez cały czas będzie kontrolować sytuację. Co więcej, da nam sposobność do przenoszenia gór i zdobywania takich zasług, o których później będziemy mogli pisać książki. Taki po prostu jest Bóg. I tradycyjnie już; pamiętaj, że przez cały czas się za Ciebie modlę aby, gdy spotka Cię zły los, trafiały Ci się same orzełki… będzie dobrze, nie trać wiary ani ducha.
