You are currently viewing Kryzys polityczny, zamieszki, działania wojenne, katastrofy cz. 11

Kryzys polityczny, zamieszki, działania wojenne, katastrofy cz. 11

UBRANIE

Bielizna. Dwa komplety. Jeden komplet – bielizna bawełniana  (może się przydać do zbierania rosy) i drugi komplet – bielizna termoaktywna. Zimą oczywiście termoaktywne kalesony i ciepła podkoszulka z długim rękawem – również termoaktywna. Można się oczywiście ograniczyć do jednego kompletu bielizny… innego na lato i innego na zimę.

Wszystkie elementy osobno zabezpieczamy przed wilgocią. Bieliznę najlepiej zapakować próżniowo w folię do pakowania żywności (w kilku miejscach warto ponacinać folię aby można ją było łatwo rozerwać). Na rynku są dedykowane worki próżniowe na ubrania (powietrze wysysa się za pomocą odkurzacza), jednak te worki nie są do końca szczelne, więc po jakimś czasie ubrania się rozprężą i znacznie zwiększą swoją objętość, a co za tym idzie, stracą swoją odporność na zamoczenie. Musimy pamiętać, że w naszym plecaku będzie tłoczno; będziemy nim rzucać, siadać na nim czy coś jeszcze, więc pakowanie bielizny jedynie w worki strunowe czy takie, które mogą się rozprężyć nie ma sensu, bo na skutek naprężeń łatwo popękają lub się rozszczelnią. Jeśli nie chcemy bielizny pakować próżniowo, można ją zwinąć w ciasny rulon, obwiązać mocno linką paracord lub spiąć gumkami z dętki rowerowej (są mocne i mogą posłużyć jako rozpałka) i zapakować w zamykany strunowo worek. Trzeba pamiętać, aby przed zamknięciem woreczka, wycisnąć z niego powietrze. Tak opakowaną w worku bieliznę trzeba zabezpieczyć dodatkowo kilkoma gumkami z dętki.

Spodnie. Zwykłe czarne dżinsy… są uniwersalne, więc nie budzą niczyjego zdziwienia. Nie widać na nich brudu, a błoto po wysuszeniu można łatwo wytrzeć i wytrzepać. Są też bardzo wytrzymałe, zaś niektóre szlufki, na których będziemy nosić jakieś wyposażenie, można dodatkowo przeszyć (wzmocnić). Z racji tego, że są wykonane z bawełny – gdy zajdzie taka potrzeba, można wyciąć kawałek materiału, zmechacić i użyć jako podpałka.

Spodnie pakujemy próżniowo lub zrolowane obwiązujemy linką paracord i pakujemy do worka strunowego. Do spodni można używać pas taktyczny (najlepiej w czarnym kolorze, nie kojarzącym się z wojskiem) lub zwykły, mocny pas skórzany, choć… warto pomyśleć o pasie z wewnętrzną kieszenią na drobne przedmioty, takie jak; mini zestaw do rozpalania ognia (np. kilka zapałek sztormowych z draską i płatkiem kosmetycznym nasączonym woskiem… podwójnie zabezpieczone próżniowo); krótkie, płaskie ostrze – nożyk; kilka tabletek do uzdatniania wody; silny antybiotyk; silny środek przeciwbólowy; pieniądze i cenne precjoza (złoto, srebro), zabezpieczona przed wilgocią karteczka z alfabetem Morse’a. Jeśli nie chcemy używać paska ze schowkiem – podobne przedmioty możemy zaszyć w częściach spodni lub ukrytych kieszonkach spodni.

Zarówno spodnie, jak i inne ubrania ubieramy w czasie ewakuacji. Jeśli jednak nie ma na to czasu, łapiemy plecak i opuszczamy auto w tym, w czym się aktualnie znajdujemy, a później się przebieramy. Jeśli jedziemy w dresie, a jest zimno, można na czas wędrówki po bezludziu ubrać na dżinsy nasze spodnie dresowe. Z inną garderobą można zrobić podobnie. Również z butami… wielu bowiem kierowców jeździe w klapkach czy sandałach (niezależnie od pory roku), dlatego nasze buty trekkingowe powinny być w plecaku albo do niego przytroczone. Musimy zwracać uwagę na to, aby nasz plecak nie sprawiał wrażenia wypchanego… ile się da sprzętu nosimy w kamizelce i kieszeniach kurtki, a jeśli jest lato, tylko w kamizelce, spodniach, saszetce biodrowej i plecaku, jednak mocno skompresowane.

Bluza polarowa. W ciemnym kolorze, aby nie było widać zabrudzeń. Bluzę trzymamy w plecaku, zapakowaną próżniowo lub mocno skompresowaną i zabezpieczoną przed wodą. W okresie zimowym, do plecaka wkładamy dodatkowo sprawdzony, ciepły, ale lekki wełniany sweter. Sweter również pakujemy próżniowo lub inaczej, ale skompresowany i zabezpieczony przed wodą.

Skarpety. Turystyczne, dobrej klasy, z domieszką wełny lub wełniane, dwie pary. Każda para osobno zapakowana próżniowo.

Kamizelka przetrwania. Zwykła kamizelka wędkarska, turystyczna w zwyczajnym kolorze (beżowy, szary, zielony, khaki… byle nie maskujący, nie może kojarzyć się z kamizelką taktyczną). Prosty krój, bez przesadnie rozbudowanego systemu wydatnych kieszeni… aczkolwiek kieszeni powinna mieć jak najwięcej, jak również pierścieni (D-ring) do zawieszenia potrzebnych na bieżąco sprzętów (mapa, kompas).

Nasza kamizelka powinna być wykonana z mocnego, syntetycznego i szybkoschnącego materiału… nie może być więc bawełniana. Będziemy ją nazywać „kamizelką przetrwania”, gdyż będzie ona pierwszą linią naszego wyposażenia… naszym quasi plecakiem ewakuacyjnym. W tej kamizelce nosić będziemy najważniejsze dla nas i naszego przetrwania w najtrudniejszych nawet warunkach przedmioty. Cała zawartość kieszeni naszej kamizelki, będzie zabezpieczona przed wodą, abyśmy mogli w niej pływać. Wszystkie zaś przedmioty, które można maksymalnie skompresować – pakować będziemy próżniowo. Pozwoli nam to zminimalizować ich objętość, aby do kieszeni naszej kamizelki zmieściło się wszystko, co będzie nam niezbędne w podróży – na wypadek gdybyśmy utracili nasz plecak, a nawet naszą kurtkę.

Jeśli po spakowaniu wybranych przedmiotów, pozostała nam jeszcze jakaś ich część, która się nie mieści, warto doszyć na wewnętrznej stronie naszej kamizelki 4 dodatkowe kieszenie… jeśli oczywiście takich kieszeni nie ma. Kieszenie doszywamy z przodu, na piersiach, bo tył zostawiamy wolny z racji prowadzenia ciężarówki w kamizelce czy noszenia plecaka. Do kieszeni wewnętrznych pakujemy płaskie przedmioty, takie jak dokumenty, mapa, śpiwór termiczny, moskitiera, rękawice czy niektóre płaskie elementy wyposażenia medycznego. Nasza kamizelka może dużo ważyć, ale nie może wyglądać na obładowaną – jej wygląd nie może budzić niczyjego zdziwienia (oczywiście latem, bo zimą kamizelka będzie schowana pod kurtką).

Na co dzień nasza kamizelka wraz z wyposażeniem powinna się znajdować w plecaku ucieczkowym, jednak w czasie jazdy w warunkach budzących nasze wątpliwości czy niepokój, kamizelkę przetrwania ubieramy i nosimy permanentnie – czy to latem na podkoszulce, czy zimą pod kurtką. Kamizelkę obowiązkowo zakładamy też, gdy wjeżdżamy na prom. Można ją też zakładać, gdy jedziemy koleją (do wagonu zabieramy również nasz plecak) albo przejeżdżamy przez długi tunel (Frejus, Mount Blanc, La Manche itp.).

Kamizelka będzie połączona z paskiem naszych spodni (w łatwy do wypięcia sposób), abyśmy jej w żadnych okolicznościach nie zgubili… na przykład podczas skoku do wody z dużej wysokości czy podczas szarpaniny z ludźmi złej woli. Z racji zaś sporej ilości znajdującego się w jej kieszeniach wyposażenia – będzie naszym kapokiem podczas przeprawy przez rzekę czy jezioro albo, gdy będziemy musieli nagle opuścić prom na skutek katastrofy morskiej. Jeszcze raz przypomnę; podczas przeprawy promowej – gdy opuszczamy naszą ciężarówkę i idziemy do przedziału dla pasażerów – naszą kamizelkę mamy na sobie, a plecak BOB ze sobą… nie zostawiamy ich w ciężarówce… poza oczywiście butami trekkingowymi, które można zostawić w kabinie. Listę proponowanych elementów wyposażenia naszej kamizelki przedstawię w innym miejscu.

Saszetka biodrowa. W okresie letnim, nasz ekwipunek możemy powiększyć o saszetkę biodrową. Na zewnątrz nie wzbudzimy zdziwienia, bo jest to popularne miejsce przenoszenia podręcznych przedmiotów (klucze, dokumenty, portfel itp.), a z racji sporej pojemności, można w niej umieścić wiele elementów naszego wyposażenia. Co do zaś okresu zimowego – raczej nie powinniśmy jej używać, bo będzie nam tylko przeszkadzać i niepotrzebnie wypychać dolną część naszej kurtki… co może wzbudzić czyjeś zainteresowanie. Poza tym, kurtka ze swoimi kieszeniami, znacznie odciąży nasz plecak. Saszetkę nosimy jednak obowiązkowo, gdy nie będziemy organizować pierwszej linii wyposażenia w postaci kamizelki… albo saszetka, albo kamizelka – któreś z tych dwóch musimy mieć na wyposażeniu. 

Kurtka. W okresie letnim, lekka kurtka przeciwwiatrowa i przeciwdeszczowa w ciemnych kolorach (matowa), o długości zakrywającej pośladki, z kapturem z trokami i wysokim kołnierzem. Na zimę; ciepła kurtka w ciemnych kolorach (matowa), przeciwwiatrowa, z kapturem z trokami i wysokim kołnierzem (może z wypełnieniem Primaloft?). Długość zakrywająca pośladki. Wskazane byłoby, aby kurtki – zarówno letnia, jak i zimowa – miały kieszenie piersiowe… do kurtki zimowej warto doszyć 4 kieszenie wewnętrzne. Wszystkie też kieszenie powinny mieć pewne zamknięcia (najlepiej na zamki i częściowo na rzepy czy napy)… kieszenie bez zamknięcia nie wchodzą w grę. Dobrze byłoby, aby kurtki miały regulowane zakończenia rękawów lub ściągacze.

Rękawice taktyczne. Sprawdzają się w każdych warunkach pogodowych… na sucho i na mokro. Najlepiej czarne lub czarno-szare/beżowe, proste – bez ochronnych elementów polimerowych. Inne na zimę i inne na lato. Aby nie zajmowały wiele miejsca – rękawice najlepiej zabezpieczyć próżniowo, a gdy mają jakieś większe wstawki plastikowe (Logo itp.), wypruwamy je. Rękawice taktyczne nosimy w kamizelce – ułożone płasko w wewnętrznej kieszeni.

Moskitiera. Do ochrony górnej części ciała w czasie marszu, odpoczynku czy noclegu pod gołym niebem. Na naszej szerokości geograficznej niepotrzebna w okresie od późnej jesieni do wczesnej wiosny, chociaż… jeździmy przecież na południe Europy, a poza tym, klimat się ociepla i może być różnie. Do odstraszania komarów można użyć repelentu czy dymu z ogniska, ale repelenty w swojej skuteczności pozostawiają wiele do życzenia, zaś dym z ogniska odstrasza – owszem – komary, ale przyciąga naszych tropicieli czy przypadkowych leśników, myśliwych, kłusowników itp. elementy. Moskitiera może nam też posłużyć do łowienia ryb, jako prosty podbierak. Moskitierę nosimy w kamizelce – ułożoną w kwadrat odpowiadający kieszeni i zafoliowaną próżniowo (po pierwszym użyciu, zabezpieczamy ją gumkami).

Kominiarka. Najlepiej czarna. W trudnych warunkach pogodowych, można na nią założyć czapkę z daszkiem, a potem kaptur (czapka z daszkiem zapobiega zsuwaniu się kaptura na oczy). Nosimy ją w plecaku zafoliowaną próżniowo.

Czapka z daszkiem. Szara, ciemna, z emblematem, bez… byle nie w kolorach maskujących. Lepszy jest oczywiście kapelusz, ale zwraca uwagę, więc poprzestańmy na naszej czapeczce driverskiej. Zimą można oczywiście zabrać czapkę zimową.

Buty. Na każdą okazję. W naszym plecaku powinno znajdować się również obuwie (jak się oczywiście zmieści). Najlepiej, aby były to buty trekkingowe. Są zazwyczaj wodoodporne i oddychające; usztywniające kostkę, jednak nie za wysokie – średnie, ale z wysoko zszytym językiem, aby zabezpieczyć wnętrze przed dostawaniem się wody, drobnych elementów roślinności czy kamyków (zwykłe buty zimowe raczej nie mają wysoko wszytych języków – trekkingowe tak). Jest to o tyle ważne, że nasza droga może przebiegać przez trudny teren, który będziemy się starać przejść szybko – nie zwracając bacznej uwagi na to, gdzie stawiamy stopę, ale na to czy ktoś nas nie ściga lub nie obserwuje.

Nasze buty powinny mieć też stonowaną podeszwę – bez zwracających uwagę wydatnych protektorów czy otoków. Powinny być ciemne, bez elementów jaskrawych i odblaskowych – takie, w których można chodzić po lesie i na niedzielę, o prostej linii, w miarę pasujące do ubrania. Służby zwracają uwagę na buty; jeśli ubranie jest zwyczajne, a buty mocne, na każdy teren (szczególnie, gdy są brudne) – coś tu nie gra. Zainteresowanie i podejrzenia wzbudzamy zwłaszcza latem, gdy buty wyglądają na zimowe. Chyba, że chcemy uchodzić za turystę… choć, w sytuacjach kryzysowych turyści siedzą w domach… albo na przesłuchaniach. W związku z tym, latem celowe byłoby mieć na drogę dodatkową parę butów; lekkie obuwie sportowe, ale z prostą linią (usportowione buty wizytowe), które będą pasować do ubrania, a jednocześnie spełniać rolę butów marszowych na lekki teren; środowisko miejskie, dworce kolejowe, komunikacja. Zaś na trudny teren wyciągamy z plecaka czy dodatkowej torby buty trekkingowe. Mówiąc o dodatkowej torbie, mam na myśli zwykłą reklamówkę sieci handlowej, która na danym terenie operuje. Do takiej reklamówki możemy włożyć nasze buty trekkingowe, bo do wypełnionego potrzebnym nam ekwipunkiem plecaka, mogą się nie zmieścić lub spowodować, że będzie on mocno wypchany, a to z pewnością zwróci uwagę innych ludzi czy służb reżimowych. Idący drogą czy stojący na dworcu, czy przystanku mężczyzna z niewielkim plecakiem i reklamówką w ręku, raczej nie zwróci niczyjej uwagi. Wiosną, jesienią czy zimą ten zabieg będzie oczywiście niepotrzebny, bo popularne buty zimowe przypominają trekkingowe. W chłodnej porze roku warto zaopatrzyć się w dodatkowe, dobre wkładki termiczne i ciepłe skarpety. Jest też oczywiście opcja jednej pary butów, dedykowanych porze roku; na lato tylko dobre letnie buty usportowione, a na jesień, zimę i wiosnę buty trekkingowe.